Prawda wyszła na jaw!

Prawie_słoneczne niedzielne przed- i po- południe zaowocowało w zdobycie przeze mnie Wiedzy. Dowiedziałam się, że co piąty mieszkaniec Ziemi to Chińczyk*, co czwarty bocian to Polak (“A nie co czwarty Polak to bocian?!” Nie.) oraz, że co DZWUDZIESTY PIĄTY uczeń w Polsce ma Żydowskie pochodzenie (!). Możecie się zastanawiać “co w tym takiego ciekawego, niezwykłego?” Prawie nic. Prawie, bo tak się zabawnie składa, że w dzienniku szkolnym mam numer 25 :D .
Zdecydowanie jestem więc Dwudziestym Piątym uczniem swojej klasy, co oznacza, że poszukiwany przeze mnie od dawna dowód na Przodków z Narodu Wybranego (i nie chodzi mi tu o Polskę) został odnaleziony. A nawet sam się odnalazł.

_______
*O dziwo nie potwierdzają tego moje obserwacje. Co więcej sądzę, że człowiek (np. Chińczyk) z Chin** również się z tym nie zgodzi… Ale to w końcu statysttka :)
** Byłoby zdecydowanie bardziej poprawnie gdybym napisała “człowiek mieszkający w Chinach” albo “mieszkaniec Chin”, ale… Chińczyk z Chin tak fajnie brzmi ! !

Opublikowane w:  on 31 maj 2009 at 4:22 pm Dodaj komentarz
Tags: , , ,

A może jednak Spiderman?

W poszukiwaniu stroju dla kobiety_płaczki zagłębiłam się (bardziej dosłownie niż mogłoby się wydawać) w największą szafę w domu. Gdy, po długiej i męczącej walce z różnymi dziwnymi tkaninami, udało mi się wydobyć swe ciało z tej klatki (naprawdę współczuję ubraniom) okazało się, że wraz ze mną uciekło z niej kilka większych i mniejszych kawałków materiału o niesprecyzowanym zastosowaniu tudzież pochodzeniu (znanych szerzej jako szmaty). Wspaniałomyślnie postanowiłam darować im kilka chwil upragnionej wolności. Po czym kilka chwil minęło, a ja wiedziałam już że w/w szmaty stanowią wspaniałą podstawę szat (szmaty – szaty ; haha) płaczącej niewiasty.

Przepasałam się. (Jest to słowo/wyrażenie tak nieadekwatne do wykonanej przeze mnie czynności, że … jest BARDZO nieadekwatne. Zastanawiałam się nad innymi: przyodziać, ubrać, założyć, narzucić (na siebie), owinąć, etc., ale żadne z nich nie odzwierciedla do końca tego co zadziało się na przestrzeni pomiędzy szmatami a mną. Dlaczego? Z prostej przyczyny: wszystkie zakładają co najmniej bierność ze strony materii nieożywionej. I tu jest sprzeczność.)

Bez przeglądania się w lustrze stwierdziłam że wyglądam bardziej jak kobieta_której_w_życiu_nie_wyszło (nie, nie prostytutka) niż jak Żydówka z I wieku.
- Aniu, jak wyglądam?
- Jak Spiderman!
Ale Ania się nie liczy.

Muszę przyznać, że zrozumienie Ani (mojej 6-letniej siostry) przekracza czasem (czasem?) moje możliwości. Dzisiejszy poranek, godzina 6:30. Po pokonaniu przez moje nie do końca świadome jeszcze ciało bariery schodów, które oddzielają mój pokój od najważniejszych części domu, czyli kuchni i łazienki, ujrzałam widok zgoła dziwny, a nawet zadziwiający. Ania (przypominam: 6 lat) stojąca na środku salonu, z bezwładnie zwisającą wzdłuż tułowia głową. Postałam chwilę, pogapiłam się z niezbyt bystrym wyrazem twarzy i pytam:
- Ania, co robisz?
Ania odpowiada bez poruszenia najmniejszym kawałeczkiem ciała:
- Bawię się w TRUP.
Postałam jeszcze chwilę, zanalizowałam sytuację, zaakceptowałam tego mojego najmniejszego członka rodziny takim jakim jest i poszłam ratować swoje funkcje życiowe (kuchnia -> łazienka).