Jeśli wierzyć staremu porzekadłu mówiącemu “jaki Sylwester i Nowy Rok taki cały rok” to już powinnam zacząć przygotowywać się na najgorsze. Dowolne kataklizmy mile widziane, ja i tak dam sobie radę.
Ale o co chodzi?
Otóż tegorocznego Sylwestra, tę jedyną, niepowtarzalną, wyjątkową i magiczną noc spędzę w łóżku z Jedynką. Albo z Dwójką, a jak będzie nudno to z Polsatem. To tak mentalnie, bo fizyczne spędzę ją w łóżku z tym że z pilotem. I może kot się przyplącze, to będzie miło i rodzinnie.
Dzięki temu wszystkiemu: temu że jestem chora i temu że mnie rodzina opuściła i wyszła Gdzieś Tam na Coś Tam mam dużo spokoju i czasu dla siebie, czego wielu życzyło mi przy okazji Świąt Bożego Narodzenia. Życzenia się spełniają, a jak!
Taaak, z tego całego Czasu Dla Siebie i Intensywnego Myślenia aż do rozgrzania (t –> 40 C) wyszło mi, że zdecydowanie powinnam wrócić do Bloga Pewnego Człowieka* i Kilku Historii i zobaczyć co tam? Wróciłam, zajrzałam w statystyki, wzruszyłam się… Teraz, gdy już uporałam się z kleistą wydzieliną (pochodzącą z jam najróżniejszych) na monitorze, klawiaturze i myszce będę PISAĆ. I oto, proszę Państwa, moje pierwsze Postanowienie. (Ojojoj, widzę że mi się choinka przechyla, trzeba będzie coś z tym zrobić. A choinka niczego sobie, daglezja zielona, if you know what I mean**.) Postanowień będzie 10, taka stabilna i poczciwa liczba. Poza tym jak jednego nie dotrzymam to będzie Jeden z Dziesięciu, także hehehe… Ewentualnie, mogę też nie dotrzymać 9 z dziesięciu, wtedy to dotrzymane będzie Jednym z Dziesięciu, co wydaje mi się jeszcze bardziej chytre i przebiegłe. No cóż, zobaczymy. Wszystko – 1 albo nic + 1. Plus jest bardziej zachęcający, prawda?
W tym właśnie miejscu należy się poważnie zastanowić nad*** różnicą pomiędzy postanowieniem a życzeniem. Życzymy innym, postanawiamy sobie. Innym obiecujemy, sobie postanawiamy. Innym przyrzekamy, składamy przysięgi na krew, ma Boga, na grób matki, ojca, brata, ciotki… Sobie postanawiamy, nie potrzebujemy przysięgać i obiecywać, bo przecież siebie nie oszukamy, nie okłamiemy samych siebie, to byłoby pozbawione sensu… A potem kolejny rok mija i nasza lista nie skraca się. WTF is going on? Czy my jesteśmy niepoważni? Czy sprawy, które określamy jako najważniejsze dla nas tak po prostu pozostawiamy samym sobie i rezygnujemy z nich? No jakby nie patrzeć taaak. Chyba że… No w sumie może tak być! To postanowienia są złe! Nie my. My jesteśmy fantastyczni i jedwabiści i bawimy się z Dodą i Papieża kochamy i jesteśmy tolerancyjni i mamy własne zdanie i się go nie wstydzimy i nie narzucamy go innym.
Może więc pójdę i zredukuje moje 10 Postanowień, do mnie monumentalnych, za to bardziej realnych i 3 Postanowień? Tak postanowiłam. Idę.
*Dziś powiem wam w sekrecie że ten Człowiek, pisany z wielkiej litery to … tam ta rrrram bum bum!… JA.
** W tym miejscu pozdrowienia dla Staszyca, czyli dla tych co tak bardziej z tą fizyką
*** Dlaczego w języku polskim zastanawiamy się nad czymś? Myślę o a zastanawiam się nad… Zastanawiając się nad tym nie mogę odnaleźć rozwiązania. Za to chciałabym nauczyć się opisywać to co widzę, bo nie umiem. I liczę na odpowiedz jakiegoś uświadomionego przyszłego/przeszłego/obecnego/niedoszłego polonisty.