Jeśli chodzi o miejsca to najczęściej śnią mi się kible**. Obskurne, publiczne, najczęściej w białej terakocie i glazurze, co sprawia że strużki płynącego moczu stają się bardziej niż wyraźne. Zawsze są też pełne ludzi. Obu płci. Od dziecka mi się śnią.
Nawet nie wyobrażacie sobie ile różnych snów może skończyć się w toalecie! I jak różne te toalety mogą być (mimo że wszystkie będą posiadały wszelkie cechy oskurności).
Właśnie wstałam (jest 11:24
). Obudziłam się z lekką ulgą. Napisałam z lekką? Pomyliłam się. Obudziałam się z olbrzymią ulgą! Sen zapowiadał się dobrze: jakaś rodzinna wizyta u babci, nie wiem dokładnie o co chodziło ale było miło. Akcja się rozwija, ja się cieszę. W pewnym momencie poczułam nieprzemożoną potrzebę (chęć to za dużo powiedziane) pójścia do łazienki. W celu podstawowymi domyślnym. Poszłam i…. Okazało się, że moja babcia ma w swoim domu publiczną toaletę, z białą glazurą i terakotą po której płyną sobie żółtozłote strumyczki, z ośmioma kiblami bez żadnych zasłonek i z tłumem ludzi w środku. Ludzi, których nigdy nie widziałam i nie znam. Więcej ich było w tej toalecie niż w całym domu. A fu!
(Dla zainteresowanych: obudziałam się już PO załatwieniu potrzeby, więc nie skończyło się na samym oglądaniu tego … postanowiłam że będzie bez wulgaryzmów więc napisze tylko czegoś.)
Ja naprawdę nie mam pojęcia skąd się takie sny biorą. Czy to jakaś moja ukryta kiblofobia czy inna moczofobia ujawnia się podczas snu? Czy wręcz przeciwnie, to najgłębsze pragnienia, których nie jestem nawet świadoma dają o sobie znać? Druga propozycja jest głupia. Ale dzięki temu ze jest możemy przynajmniej wybrać tą pierwszą, która też jest głupia. A jeśli oba możliwe wyjścia są głupie to oznaczać t moze tylko jedno… Problem badawczy jest głupi! (Czego nie da się ukryć.)
I tym optymistycznym, świątecznym akcentem zakończę dzisiejszy wpis i pójdę do łazienki, bo czuję palącą potrzebę
.
*Głupszego tytułu nie było…
**A jeśli chodzi o inne rzeczy to nie.