Kasza z kaszą

Odkąd pamiętam niezawodną motywacją do porannego wstania z łóżka była dla mnie myśl o tym, co dobrego zjem na śniadanie. Dziś zawiodła. Wczoraj, przedwczoraj, przed-przedwczoraj i w poniedziałek również nie zadziałała. Uśredniona godzina mojego obudzenia z tych dni sytuuje się gdzieś w pobliżu dziesiątej. A późniejsza godzina pobudki oznacza krótszy czas Życia Na Kaszy. Niektórzy Żyją Na Walizkach, inni Za Dwa Dolary Dziennie a ja Na Kaszy*. Co, nie wolno?

A wszystko przez moje nienasycone ambicje, wiarę w siebie, przekonanie o silnej woli i mocnym charakterze. Podsumowując można to nazwać głupotą lub zidioceniem, ale po co?
A było tak…

Sobota, godzina 15:40, przy stole zasiadła 5-osobowa rodzina , aby z apetytem zjeść skałdający się z różnorodnych składników obiad. Lecz Piliszkowie nie ograniczają się do jedzenia. Jako ELYTA, zajadają powoli, a czas pomiędzy kolejnymi gryzami (kęsami o_O) zapełnia im miła, inteligentna dyskusja.
- Przepyszny obiad, moja droga Małżonko! Prawie jak mojej mamy… – odzywa się ojciec.
- Ach, dzięki ci Mężu mój za te miłe memu sercu słowa!
- A wiecie że w 1812 Napoleon oświadczył, że nie lubi groszku? – ich mała córeczka chce zabłysnąć zdobytą w szkole wiedzą.
- Tak, a rok później zrezygnował z jedzenia papryki! – Jej starsza siostra nie chce stracić pozycji Najmądrzejszej w rodzinie.
- Niesamowite! – z radością wykrzykuję Ojciec rodziny i wraz z Matką wymieniają miłujące się spojrzenia, w których odzwierciedla się ich cała miłość. …

Ahh, jak pięknie :) A u nas było inaczej:
Również sobota, również 15:40, również 5 osób, również obiad. Więcej cech wspólnych nie znajduję.
- Ooo, super! Kasza gryczana! – to ja.
- Lubisz kaszę? – Mama, po 17 latach wychowywania mnie, właśnie odkrywa że lubię kaszę. Fanfary proszę.
- Noooo, mogłabym jeść samą kaszę!
- A mam koleżankę, która co roku praktykuje taką diete oczyszczającą, która właśnie polega na jedzeniu tylko i wyłącznie kaszy gryczanej.
- Ale tak tylko i wyłącznie. W sensie samą? – tata ma wątpliwości.
- No tak. Ona ma niesamowicie mocny charakter.
- Niesamowite! – tata + jego dwie córki chórem. Ja milczę. Myślę.
- To chyba nie jest nic trudnego. – obnażam swoje przypuszczenia – Po prostu jesz kaszę, tak?
Napotykam drwiące spojrzenie Rodzicielki.
- No to spróbuj jeść tylko kaszę! I nic innego.
- Spokojnie dałabym radę. – Muszę komentować? xD
I w ten oto sposób, od słowa do słowa został ustalony zakład, że Ja, niżej albo gdzieś tam podpisana Agnieszka Piliszek, przez kolejne sześć dni, tj. od poniedziałku 22.06.2009 do soboty 27.06.2009 (włącznie) będę żywiła się tylko i wyłącznie kaszą gryczaną. Do kaszy zdołałam wytargować sobie masło, a jako bonus prawo do żywienia się wszystkim co znajdę na podwórku (co w praktyce poza trawą i liśćmi oznacza czereśnie i poziomki).

Co bystrzejści zdążyli pewnie zauważyć, iż mija właśnie piąty dzień próby, a więc znajduję się tuż przed metą. Owszem, i cieszy mnie to niezmiernie.
W ciągu pierwszych trzech dni najgorsze nie było JEDZENIE KASZY, a NIE_JEDZENIE CZEGOKOLWIEK INNEGO. Dom, w którym nigdy nie ma nic dobrego, okazał się pełen przeróżnych łakoci**, przetworów i w ogóle wszystkiego czego akurat mam ochotę spróbować. Drugiego dnia, po otworzeniu rano lodówki i powaleniu przez obecne tam zapachy i aromaty na łopatki, a następnym uświadomieniu sobie, że czeka na mnie KASZA, która NIE PACHNIE, przyszedł pierwszy kryzys, ale został szybko zażegnany przez myśl, że przecież nie ma co marnować tego co już przeżyłam (z był to już wtorek).

Dnia czwartego nadeszła zmiana. Żadne lody, ciasteczka, żelki, ani inne słodycze, czy nawet kotlet schabowy nie robiły na mnie większego wrażenia. Ich smak potrafiłam określić porównaniem z kaszą, np. kotlet smakuje jak kasza, tylko jest trochę bardziej mięsisty. Ucieszyłam się widząc swoje zobojętnienie, w końcu będzie łatwiej. Jednak na widok kaszy zrozumiałam, że przestała mi smakować. I że mam jej zwyczajnie dosyć. Jak tak można: kasza na śniadanie, na drugie śniadanie, na obiad, na kolację, a gdybym zrobiła się głodna o dowolnej porze dnia to UWAGA, mogę się poczęstować KASZĄ! Chore. Ble, kasza jest niedobra.

Dzisiaj nie jest źle. Siedzę sobie i wcale nie myślę o tym jak wielką mam ochotę na coś co nie jest kaszą. Jestem lekko głodna, trzeba to przyznać, ale jakoś nie chce mi się iść do kuchni po jedzenie.
W kaszy ciekawe jest to, że w zasadzie nie nasyca. Od poniedziałku nie zdołałam jeszcze najeść się kaszą. Normalnie jak jemy w pewnym momencie czujemy po prostu, że już się najedliśmy. Tu jest inaczej: w pewnym momencie czuję, że już mi się nie chce, że mam teraz coś innego do roboty, że się skończyła, że mi się znudziło. Nie ma najedzenia :(

Chyba jednak pójdę, odgrzeje sobie kaszę, dodam trochę kaszy i zjem to wszystko z kaszą. Mniam.

____________________

*W przybliżeniu spożywam 0,5 kg kaszy dziennie, co jest równowartością 3 zł = ok. 1 $ :D
**Nie mogę pozbyć się skojarzenia “łakocie i witaminy”. To jakaś reklama zapewne.
____________________
Zapomniałam napisać, że pić mogę prawie wszystko. Na liście napojów zakazanych znajdują się jedynie kakao, kawa, napoje energetyczne oraz wszystko co nie jest wodą, sokiem lub herbatą.
Smacznego.

Published in: on 26 Czerwiec 2009 at 2:10 pm  Komentarze (2)  
Tags: , , , ,

Prawda wyszła na jaw!

Prawie_słoneczne niedzielne przed- i po- południe zaowocowało w zdobycie przeze mnie Wiedzy. Dowiedziałam się, że co piąty mieszkaniec Ziemi to Chińczyk*, co czwarty bocian to Polak (“A nie co czwarty Polak to bocian?!” Nie.) oraz, że co DZWUDZIESTY PIĄTY uczeń w Polsce ma Żydowskie pochodzenie (!). Możecie się zastanawiać “co w tym takiego ciekawego, niezwykłego?” Prawie nic. Prawie, bo tak się zabawnie składa, że w dzienniku szkolnym mam numer 25 :D .
Zdecydowanie jestem więc Dwudziestym Piątym uczniem swojej klasy, co oznacza, że poszukiwany przeze mnie od dawna dowód na Przodków z Narodu Wybranego (i nie chodzi mi tu o Polskę) został odnaleziony. A nawet sam się odnalazł.

_______
*O dziwo nie potwierdzają tego moje obserwacje. Co więcej sądzę, że człowiek (np. Chińczyk) z Chin** również się z tym nie zgodzi… Ale to w końcu statysttka :)
** Byłoby zdecydowanie bardziej poprawnie gdybym napisała “człowiek mieszkający w Chinach” albo “mieszkaniec Chin”, ale… Chińczyk z Chin tak fajnie brzmi ! !

Published in: on 31 Maj 2009 at 4:22 pm  Dodaj komentarz  
Tags: , , ,

* na poważnie (ale do gwiazdki pójdzcie na końcu!)

Gdzieś tam na Świecie świeci słońce. U mnie nie.

W tym momencie do powyższego zdania dobiera się przypadkowa, statystyczna polonistka imieniem Halin(k)a (nazwiskiem na W). Powiecie, dobiera sięto zdecydowanie brzydko powiedziane, po co tak ostro od razu? Ano nie ważne po co?, ważne że się dobiera, a uwierzcie mi że naprawdę się dobiera.
Pani Halina W. ma dwie opcje: albo przyjąć interpretację dosłowną albo metaforyczną (może jeszcze nazwać jedną z tych interpretacji jakoś inaczej, ale NIC JEJ TO NIE POMOŻE! (haha)). Dosłownie rozumiejąc autor zdania (a w zasadzie półtora zdania) znajduje się w tym momencie w miejscu, w którym zaszło już słońce i nadeszła pora doby zwana NOCĄ. Jest więc NOC. Taka zwyczajna, rzeczywista. W opcji metaforycznej mamy większe pole do popisu, ale ograniczymy się (tak, właśnie się ograniczam. bo mi się nie chce) do domyślnej. Mianowicie: autor jest smutny, ma czerń w duszy (nie!, nie jest Murzynem), nosi czarną koszulę i w ogóle jest czarny (ale nie jest Murzynem!) wewnętrznie. Co robi pani HW?
hmmmm

hmm
hmmmm
h
m
hmmmm

Ona załatwia was wszystkich łącznie ze mną i z sobą samą i

iiiiiiiii
Sięga po klucz!

Nie ma to jak spryt.

Ale, zapyta ktoś dociekliwy (zadaje to pytanie sama, bo prawdę mówiąc nie liczę na Waszą dociekliwość. Internauta, kim by nie był, jest leniem.), co jeśli klucza nie ma? Wtedy nasza Pani Polonistka uprzedzając swoje pierwsze spojrzenie w tekst (nie chce bowiem skazić swych dziewiczych myśli), który ma być poddany jej wnikliwej analizie, SAMA wymyśla klucz! Haha! Sprytna jest.

Ach i oh, ależ ja jestem tolerancyjna, bezproblemowa, fantastyczna i niekonfliktowa, że mimo wszystko ją lubię.

Tak, jestem cudowna.

____________________________
W Stwarzanej_Właśnie_Skali_Poważności ten tekst przyjmuje stopień “Niezbyt poważny, aczkolwiek każda legenda ma w sobie ziarnko prawdy”.

____________________________
* Nie

Published in: on 18 Kwiecień 2009 at 9:01 pm  Dodaj komentarz  
Tags: , , , ,

Do wszystkich których lubię!*

Trzy-czte-ry!:


Wesołych Świąt!!!

i szczęścia w życiu.

Przeglądałam dziś w internecie kartki świąteczne i stwierdziłam że nie mam tam ani jednej, która by mi się podobała. I nie chodzi o to że jestem jakaś szczególnie wymagająca, one były poprostu brzydkie [byrzydal xD]. Więc… UWAGA! Więc narysowałam własną, która miała być ładna. Nie jest. Ale przynajmniej jest własna. :D

Ten mikołaj wcale nie jest dziwny...

Ten mikołaj wcale nie jest dziwny...

Ta kartka to lekka zmyłka albo nawet mistyfikacja jeśli chodzi o moje prawdziwe odczucia: byłabym przeszczęśliwa gdyby był na niej tradycyjny żłóbek z Jezusem, albo chociaż ludzie łamiący się opłatkiem. Wtedy byłoby poważnie i nastrojowo. Niestety moje znikome zdolności artystyczne (a może to mój instynkt nie pozwolił na nic poważnego i nastrojowego, a teraz zasłania się rzekomym brakiem talentu… Brzmi nieźle, może być!) nie pozwoliły mi na zrealizowanie tego zacnego planu. Tak czy inaczej mi się podoba :D

* A raczej lubię. W tym momencie nie jestem w stanie przywołać na powierzchnie mego nadzwyczaj porolowanego mózgu nawet dwóch osób ktorych nie lubie (jedną owszem). Ale jeśli nadal masz wątpliwości to spytaj. :)

Published in: on 24 Grudzień 2008 at 1:28 pm  Komentarze (12)  
Tags: , , , , ,

xD

Gdy w mojej głowie powstawał plan tego postu pierwsze jego zdanie brzmiało: “Wczoraj był poniedziałek.”. Bystry umysł spostrzeże, iż działo się to we wtorek. Owszem. Dziś jest czwartek, a ja nareszcie zdołałam znaleźć odrobinę czasu i siły by coś tu z siebie wyrzucić.

W poniedziałek był Poniedziałek. Przyszłam do szkoły, szczęśliwa. Nie róbcie głupich min mających wyrazić niezrozumienie bądź skrajną reakcję szokową: brak pierwszej lekcji w postaci polskiego i perspektywa drugiej o nazwie Włef jest w stanie zdziałać cuda. Mój humor polepszył się jeszcze gdy na tzw. (Szkolnej) Tablicy Nadzieji zidentyfikowałam szczęśliwy numerek jako swój – 25!

Geografia.
Dzwonek, wchodzi (Pan Profesor) Wiesio, zaczyna się lekcja. Wyjmuję piórnik, zeszyt… zaraz zaraz! Gdzie jest zeszyt?! Aaaaaa, nie ma! Sytuacja o tyle dramatyczna, że jestem jedną z niewielu (pięciu?) osób pozostałych bez oceny z odpowiedzi, a Wiesław pyta regularnie. I ponad połowa oceny to ocena z zeszytu.
Szybko podjęta decyzja i …
- Zgłaszam nieprzygotowanie!
- Numer…? – Wiesio ze swoim zniewalającym błyskiem w oku.
- 26.
Szuka w dzienniku. Najpierw numeru, potem odpowiedniej rubryki, potem … Właściwie nie ma już czego szukać, a on nadal topi oczy gdzieś w okolicy numeru 26.
- Coż dużo tych nieprzygotowań… – mruczy, ale posłusznie wpisuje.
- Jak to dużo? Drugie przecież… – mruczę w odpowiedzi.

Mijają kolejne minuty lekcji, sięgam do plecaka. Prawdopodobnie tak-po-prostu-z-nudów, nie pamiętam. Macająca kolejno dwa duże zeszyty, jeden od matmy drugi od fizyki, moja ręka natrafia na jakiś-mały-którego-nie-powinno-tam-być. Dziwie się (mniej więcej tak jak hiszpański kelner usłyszawszy prośbę o herbatę). Skanuje zeszyt wzrokiem i dziwie się jeszcze bardziej (hiszpański kelner poproszony o herbatę z cytryną). Ci co tak bardziej mają mózgi przetarte pewnie już odgadli i nudzą się niemiłosiernie, ale i tak napiszę: mój utracony zeszyt do geografi znalazł się!
Haha, bardzo śmieszne.

Posiedziałam około 5 minut oswajając się z myślą jaka to jestem głupia, gdy nagle uświadomiłam sobie że przecież mam szczęśliwy numerek! Aaaaaaaaaaaaa!

Aaaaaaaaaaaaaaaa!AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

Dopiero we środę na lekcji chemii, a właściwie na klasówce z niej * coś mnie oświeciło i zdruzgotana swoim własnym, nieuświadomionym geniuszem wykrzyknęłam (ze względu na warunki tylko ‘wewnętrznie’) “Hahaha, zgłosiłam nieprzygotowanie numeru 26-ego! Oooooo, biedna Martika!). Na przerwie tę wersję wydarzeń potwierdziło kilku świadków, a sama Martika przyznała, że jeśli tak to byłoby to już jej trzecie (przy dozwolonych dwóch) nieprzygotowanie (które Wiesiu WPISAŁ).

Nie ma co mówić, jestem sprytna. xD
______________
*Inną sprawą jest to, że na klasówce przepisując dane z zadania zamiast 4,48 dm, napisałam 44,8 dm i zadowolona rozwiązałam zadanie…

Published in: on 27 Listopad 2008 at 5:50 pm  Komentarze (2)  
Tags: , ,

11.11.1991

Dziś 11 listopada. Rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Dzień bardzo ważny dla każdego Polaka.
Dla mnie dzień ważniejszy niż dla całej reszty Polaków. Bez tego dnia nie byłoby nie tylko Polski Niepodległej ale i MNIE! Na szczęście jestem. :)

O godzinie 19:30 skończe 17 lat. Moja mama opwiadała mi kiedyś, że w chwili, w której przyszłam na ten świat, a właściwie wyszłam na ten świat spojrzała na zegar wiszący na ścianie i pomyślała, iż małżonek jej a ojciec córki jej właśnie włącza “Dziennik”.

I nie myliła się. :)

hmm, co by tu … Wiem, wiem!! Możecie mi składać życzenia! W komentarzach! A kto złoży życzenia będzie sobie mógł sam zażyczyć życzenie :D . Dla siebie!
A poważnie fajnieby było gdyby, jeśli ktoś ma jakiś pomysł na temat na który mogłabym napisać to niech rzuca bo ja cierpie na chwilowy brak i z wdzięcznością przyjmę wszelkie zamówienia. (A jak nikt nic nie napisze to ja też nic nie napisze xP)

Published in: on 11 Listopad 2008 at 6:27 pm  Komentarze (3)  
Tags: , , , ,

Superhero, a nie jakaś tam księgowa

Mam plan! Na życie, na przyszłość.
1. Zostanę królem strzelców dowolnej ligi / rozgrywek / czegokolwiek (w każdym razie KRÓLEM (ew. mistrzem))
2. Przeczytam wszystkie komiksy Kaczora Donalda jakie kiedykolwiek powstały i zapiszą mnie do Teleexpresowej listy Ludzi Pozytywnie Zakręconych (zasiądę w Loży Kaczek? (razem z Kaczyńskimi? Nieeee…xD))
3. Zostanę Superbohaterem i ocalę świat: zniszczę PKP, usunę / unieszkodliwię wszystkich eurosocjalistów i zniszczę wszelkie istniejące zalążki socjalizmu (WE) i w międzyczasie stoczę wygrany pojedynek na śmierć i życie z jakimś strasznym i złym pseudo-bohaterem
4. Posprzątam pokój
5. Przetrę sobie mózg
6. Umrę szczęśliwa (albo i nie umrę – dożyje Armagedonu / Apokalipsy / czy jak tam kto woli.)

Autokomentarz:
Powodzenia, można-by rzec.

Published in: on 28 Maj 2008 at 4:32 pm  Komentarze (2)  
Tags: , ,

Witaj świecie

Miło mi.

(Chociaż podobno miłe złego początki, ale cóż, nikt nigdy nie powiedział jakie są początki miłego…)

Kilka słów na początek:

Nie będę starała się pisać tu często. Myślę, że regularność przywlecze się za potrzebą. O czym będę pisać? Chyba jedynym tematem na który mogę napisać cokolwiek odkrywczego jestem ja sama. Oczywiście ja, niejako należę do świata, więc pisać będę również o świecie. A więc, jakby nie patrzeć o wszystkim. Jak ktoś mądry kiedyś powiedział* “poznać siebie, to poznać świat.”

Amen.

__________

*Albo i nie powiedział. Nigdy nie wiem czy to ja coś wymyślam czy ktoś już na to wpadł wcześniej a ja tylko gdzieś usłyszałam i powtarzam.

Published in: on 12 Marzec 2008 at 4:04 pm  Komentarze (4)  
Tags: , ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.