3.
30 lat później – 2008 rok
Rozpoczęła się najbardziej barwna i kontrowersyjna kampania prezydencka w USA. Zarówno barwna jak i kontrowersyjna ze względu na tego samego człowieka: Baracka Obamę. Jego kontrkandydatem był znany głównie z McDonalda, John McCain. Hmm… trudno się dziwić że przegrał.
Tak jest! Wygrał nasz stary znajomy – Barack. Jak?, zapytacie, przecież nie miał ani poparcia Białych, ani Czarnych, jak zdołał osiągnąć taki sukces?! Ajjj, zdolny był, nie da się ukryć. Zdolności odziedziczył zapewne po tatusiu, bo i on, jak ojciec kilkadziesiąt lat wcześniej jego matce, dał Ameryce nadzieje na zmiany i lepsze życie. A Ameryka uwierzyła. Czy i ją Barack, tym razem Junior, po kilku latach współżycia pozostawi samą z ‘dzieckiem’? Mam nadzieję, że jeśli tak się stanie to Ameryka poradzi sobie równie świetnie jak jej obecny prezydent elekt. Stany Zjednoczone Ameryki zawsze mi imponowały wolnością, którą zapewniały swoim obywatelom. Zawsze były bliskie memu sercu. Również ze względu na fakt, że - tu pozwolę sobie użyć skrótu myślowego i cytatu – w przeciwieństwie do Europy “trzymały swoich Czerwonych w rezerwatach, a nie w parlamentach”.
Barack Obama powierzchownie jest czarny, ale serce ma czerwone.