Zagońmy dzieci do roboty!

Argh.
Kiedy słyszę pseudoekspertów wymądrzających się w radio na temat tego, że dziecko pracując nieodwracalnie traci dzieciństwo to mnie krew zalewa. Panie [w tym przypadku] chyba same były pozbawione dzieciństwa i nie wiedzą na czym ono polega! Bo dzieciństwo to nie żadne warunki środowiskowe tudzież społeczne, ale stan ducha! Przecież kiedy mówimy o kimś dorosłym, że z niego dziecko, to nie chodzi nam o to, że ma łatwe, lekkie i przyjemne życie. Mówimy tak o kimś, kogo stosunek do życia jest lekki, kto potrafi cieszyć się każdą głupotą, a o sprawach mniej przyjemnych szybko zapomina.

Pomagać mogą, nosić wodę też.

Dzieci, którym pozwala się (a nawet lekko przymusza) robić rzeczy pożyteczne, a więc inne niż gra w Chińczyka, w karty czy w komputerową rąbankę, czują się z tego dumne. Czasem same o tym nie wiedzą, no ale…
Czy małe, powiedzmy sześcioletnie dziecko, pomagając ojcu w pracy zarobkowej jest wykorzystywane? Panie w radio zgodnym chórem zakrzyknęły TAK! i argumentując swoje zdanie powiedziały: Każąc małemu dziecku pracować, wrzucamy mu na barki odpowiedzialność, która nie tylko może, ale wręcz musi je przygnieść. Ono nie jest w stanie psy-chi-cznie wytrzymać pracy, a ponadto bleble, ble, ble…. Ja natomiast na postawione powyżej pytanie odpowiadam NIE!, a Paniom_Expertkom (które i tak mnie nie słuchają (bo i nie mają jak)) powiem tak: Każąc małemu dziecku pracować, dajemy mu możliwość wykazania się, zasmakowania prawdziwego świata. Odpowiedzialność, którą je obarczamy… Tak naprawdę nie istnieje. Dobrze jednak jest, gdy dziecku wydaje się, że jest inaczej. Wtedy czuje się ważne: w końcu nie każdy może pomagać rodzicom w utrzymaniu rodziny, prawda? Od strony psychicznej dziecko znosi pracę znacznie lepiej niż osoba dorosła: wszystko je interesuje, we wszystkim potrafi znaleźć coś ciekawego. Prawdą jest, że równie szybko jak zapala się do pracy, traci zapał, ale można to albo wykorzystać w pracy dziecka nad charakterem albo po prostu często zmieniać mu zajęcie. Ponadto nie da się pominąć faktu, że przy wspólnej pracy rodzica z latoroślą jego budują się więzi rodzinne, a co więcej ble, ble, bleble….*

No to sobie pogadałyśmy xD

Temu mówię NIE

Dla jasności: ani ja nie mówiłam, ani wspomniane Panie nie mówiły o przypadku wykorzystywania dzieci do ciężkiej harówki, tak jak to się dzieje w Afryce czy Indiach (gdzie ponadto są okaleczane, aby lepiej żebrały), wyręczania się dziećmi itp. Chodziło o obowiązki domowe (typu wyrzucanie śmieci, zmywanie naczyń), bądź pomoc rodzicom w pracy, jeśli ci mają własny zakład, firmę (np. restaurację i dziecko może pomagać w kuchni, rozkładać talerze – oczywiście wszystko z umiarem).

________________________________
*Jeśli Szanowny Czytelnik spojrzy na długość przytoczonych wypowiedzi, to może mieć wrażenie, iż osoba przytaczająca była lekko stronnicza. Czytelnik jest w błędzie: byłam bardzo stronnicza.

Opublikowane w:  on 13 lipiec 2009 at 3:59 pm Komentarze (1)
Tags: , ,

Wybór Jacsona

Upał rozleniwia. Ojjjj rozleniwia. Nawet, tak jak w przypadku dnia dzisiejszego, gdy rzeczywistego skwaru nie ma, za to od czasu do czasu skrapia nas woda z nieba (święcona?), to on i tak rozleniwia. Sama groźba gorąca wystarcza w zupełności, a nawet z nadmiarem. A jak jeszcze człowiek wpadnie na fantastyczny pomysł pod tytułem POBIEGAM SOBIE, a co gorsza go zrealizuje, to już mu się zupełnie nic nie chce. I wtedy, przychodzi ten Wielki Moment, w którym dopada nas chęć poudawania, że pracujemy. No, ale co zrobić jak nam się NIE CHCE? Ano można włączyć komputer (jakby nie patrzeć jest to jakaś czynność, a nakład energii jest niewielki*). Potem dla większego wrażenia, za pomocą myszki uruchamiamy odtwarzać plików muzycznych i oddajemy się słuchaniu muzyki. Ahhh, delektować można się do woli…. Hm mm
Ohhh, ahhh
Uuuuuuuu – ła!
Heee…
Hm hm, znudziło się? Nic to! Klikamy w ikonkę przeglądarki internetowej i juz po chwili odkrywamy czekający na nas Świat Uciech i Zabaw Wszelakich. Jesteśmy hardcorowi? Nieee, gdzieżby tam! Żadne redtuby nas nie interesują. Więc… w pasek adresu wpisujemy demotywatory.pl i zabawa trwa do rana! :P

A jak ktoś potrzebuje złudzenia twórczej pracy, to włącza wordpress.com i dzieli się swoim nicnierobieniem ze światem.

_______________________
*Zwłaszcza, gdy opanujemy włączanie maszyny nogą. Wtedy nawet nie trzeba giąć karku :]
_______________________
Takie tam znalazłam na dysku… No nie ważne xD
Black or White
(Sama zrobiłam :D )

Opublikowane w:  on 9 lipiec 2009 at 6:48 pm Dodaj komentarz

No room for two queens …

Wiadomość przekazana:

Napis po angielsku:
W tym kraju nie ma miejsca dla dwóch królowych… – Madonna

Z plakatu wycięto zdjęcie artystki w wyzywającej pozie.

Madonna znaczy to samo, co Notre Dame, Our Lady czy Nasza Pani czyli Matka Boża. Znaczy to samo, co Częstochowska Pani – Czarna Madonna!!! Oznacza bardzo konkretną osobę, która jest Matką naszego Zbawiciela i naszą własną. Która jest Królową Nieba i Ziemi.

Reakcja na bluźnienie tej Matce i Królowej, przewrotne przydawanie sobie jej miana może być tylko jedna: SPRZECIW!!!
Koncert w Polsce tej, która śmie się nazywać tak, jak my nazywamy naszą niebiańską Matkę, odbędzie się już za niecałe 60 dni!

POŚLIJ DALEJ TĘ INFORMACJĘ !!!

Niech każdy, na ile potrafi, uczyni coś w kierunku odwołania tego potwornego przedsięwzięcia – a przynajmniej niech nie zapomni o modlitwie za bluźniącą gwiazdę, organizatorów i tych, co chcą wziąć udział w jej występie.

Czas ucieka…

*****************************************************

Nie chodzi mi o to że ten koncert BĘDZIE, natomiast przeszkadza mi jego prowokacyjny termin.

Istnieją rzeczy cenne, istnieją wartości, istnieje jakieś nasze JA. Ono
się ujawnia na meczach za pomocą biało czerwonych szlików, ujawnia się w rocznicę śmierci Jana Pawła II za pomocą zniczy na Jego ulicach, ujawnia obchodami w rocznicę Solidarności. Z powodu tego JA nawet osoby niereligijne czują, że Matka Boska Królowa Polski jest symbolicznie istotna i powinna być uszanowana. Przynajmniej jako symbol wspólnotowy Polaków. Przynajmniej na tyle, na ile szanujemy orła, flagę i Mickiewicza. Nie podobałoby nam się oglądać zespołu The Eagles w gaciach z orłem w koronie, prawda? Podobnie nie podoba mi się urządzanie koncertu Madonny w terminie maryjnego święta. To… niegrzeczne wobec Polaki; aroganckie. To… zaczepka, agresja.

Za Cejrowski.com
____________________________________________
Się podpisuje pod tym.
Nie wiem tylko co, poza zestrzeleniem samolotu Czcigodnej Wyzwolonej, można zrobić…

Opublikowane w:  on 27 czerwiec 2009 at 9:52 am Dodaj komentarz
Tags: , , , ,

Kasza z kaszą

Odkąd pamiętam niezawodną motywacją do porannego wstania z łóżka była dla mnie myśl o tym, co dobrego zjem na śniadanie. Dziś zawiodła. Wczoraj, przedwczoraj, przed-przedwczoraj i w poniedziałek również nie zadziałała. Uśredniona godzina mojego obudzenia z tych dni sytuuje się gdzieś w pobliżu dziesiątej. A późniejsza godzina pobudki oznacza krótszy czas Życia Na Kaszy. Niektórzy Żyją Na Walizkach, inni Za Dwa Dolary Dziennie a ja Na Kaszy*. Co, nie wolno?

A wszystko przez moje nienasycone ambicje, wiarę w siebie, przekonanie o silnej woli i mocnym charakterze. Podsumowując można to nazwać głupotą lub zidioceniem, ale po co?
A było tak…

Sobota, godzina 15:40, przy stole zasiadła 5-osobowa rodzina , aby z apetytem zjeść skałdający się z różnorodnych składników obiad. Lecz Piliszkowie nie ograniczają się do jedzenia. Jako ELYTA, zajadają powoli, a czas pomiędzy kolejnymi gryzami (kęsami o_O) zapełnia im miła, inteligentna dyskusja.
- Przepyszny obiad, moja droga Małżonko! Prawie jak mojej mamy… – odzywa się ojciec.
- Ach, dzięki ci Mężu mój za te miłe memu sercu słowa!
- A wiecie że w 1812 Napoleon oświadczył, że nie lubi groszku? – ich mała córeczka chce zabłysnąć zdobytą w szkole wiedzą.
- Tak, a rok później zrezygnował z jedzenia papryki! – Jej starsza siostra nie chce stracić pozycji Najmądrzejszej w rodzinie.
- Niesamowite! – z radością wykrzykuję Ojciec rodziny i wraz z Matką wymieniają miłujące się spojrzenia, w których odzwierciedla się ich cała miłość. …

Ahh, jak pięknie :) A u nas było inaczej:
Również sobota, również 15:40, również 5 osób, również obiad. Więcej cech wspólnych nie znajduję.
- Ooo, super! Kasza gryczana! – to ja.
- Lubisz kaszę? – Mama, po 17 latach wychowywania mnie, właśnie odkrywa że lubię kaszę. Fanfary proszę.
- Noooo, mogłabym jeść samą kaszę!
- A mam koleżankę, która co roku praktykuje taką diete oczyszczającą, która właśnie polega na jedzeniu tylko i wyłącznie kaszy gryczanej.
- Ale tak tylko i wyłącznie. W sensie samą? – tata ma wątpliwości.
- No tak. Ona ma niesamowicie mocny charakter.
- Niesamowite! – tata + jego dwie córki chórem. Ja milczę. Myślę.
- To chyba nie jest nic trudnego. – obnażam swoje przypuszczenia – Po prostu jesz kaszę, tak?
Napotykam drwiące spojrzenie Rodzicielki.
- No to spróbuj jeść tylko kaszę! I nic innego.
- Spokojnie dałabym radę. – Muszę komentować? xD
I w ten oto sposób, od słowa do słowa został ustalony zakład, że Ja, niżej albo gdzieś tam podpisana Agnieszka Piliszek, przez kolejne sześć dni, tj. od poniedziałku 22.06.2009 do soboty 27.06.2009 (włącznie) będę żywiła się tylko i wyłącznie kaszą gryczaną. Do kaszy zdołałam wytargować sobie masło, a jako bonus prawo do żywienia się wszystkim co znajdę na podwórku (co w praktyce poza trawą i liśćmi oznacza czereśnie i poziomki).

Co bystrzejści zdążyli pewnie zauważyć, iż mija właśnie piąty dzień próby, a więc znajduję się tuż przed metą. Owszem, i cieszy mnie to niezmiernie.
W ciągu pierwszych trzech dni najgorsze nie było JEDZENIE KASZY, a NIE_JEDZENIE CZEGOKOLWIEK INNEGO. Dom, w którym nigdy nie ma nic dobrego, okazał się pełen przeróżnych łakoci**, przetworów i w ogóle wszystkiego czego akurat mam ochotę spróbować. Drugiego dnia, po otworzeniu rano lodówki i powaleniu przez obecne tam zapachy i aromaty na łopatki, a następnym uświadomieniu sobie, że czeka na mnie KASZA, która NIE PACHNIE, przyszedł pierwszy kryzys, ale został szybko zażegnany przez myśl, że przecież nie ma co marnować tego co już przeżyłam (z był to już wtorek).

Dnia czwartego nadeszła zmiana. Żadne lody, ciasteczka, żelki, ani inne słodycze, czy nawet kotlet schabowy nie robiły na mnie większego wrażenia. Ich smak potrafiłam określić porównaniem z kaszą, np. kotlet smakuje jak kasza, tylko jest trochę bardziej mięsisty. Ucieszyłam się widząc swoje zobojętnienie, w końcu będzie łatwiej. Jednak na widok kaszy zrozumiałam, że przestała mi smakować. I że mam jej zwyczajnie dosyć. Jak tak można: kasza na śniadanie, na drugie śniadanie, na obiad, na kolację, a gdybym zrobiła się głodna o dowolnej porze dnia to UWAGA, mogę się poczęstować KASZĄ! Chore. Ble, kasza jest niedobra.

Dzisiaj nie jest źle. Siedzę sobie i wcale nie myślę o tym jak wielką mam ochotę na coś co nie jest kaszą. Jestem lekko głodna, trzeba to przyznać, ale jakoś nie chce mi się iść do kuchni po jedzenie.
W kaszy ciekawe jest to, że w zasadzie nie nasyca. Od poniedziałku nie zdołałam jeszcze najeść się kaszą. Normalnie jak jemy w pewnym momencie czujemy po prostu, że już się najedliśmy. Tu jest inaczej: w pewnym momencie czuję, że już mi się nie chce, że mam teraz coś innego do roboty, że się skończyła, że mi się znudziło. Nie ma najedzenia :(

Chyba jednak pójdę, odgrzeje sobie kaszę, dodam trochę kaszy i zjem to wszystko z kaszą. Mniam.

____________________

*W przybliżeniu spożywam 0,5 kg kaszy dziennie, co jest równowartością 3 zł = ok. 1 $ :D
**Nie mogę pozbyć się skojarzenia “łakocie i witaminy”. To jakaś reklama zapewne.
____________________
Zapomniałam napisać, że pić mogę prawie wszystko. Na liście napojów zakazanych znajdują się jedynie kakao, kawa, napoje energetyczne oraz wszystko co nie jest wodą, sokiem lub herbatą.
Smacznego.

Opublikowane w:  on 26 czerwiec 2009 at 2:10 pm Komentarze (2)
Tags: , , , ,

Aga jest głupia ii fajna.

Kopciuszek. Może być bajka? [tak.]

Kopciuszek był brzydką dziewczynką a potem był prześliczny. A później się ożenił z pięknym, nieznanym książe… księciem. Koniec.

Ładne?

Koniec opowiadania o Kapciuszku i Królewiczu.

Ładne? Aga? [Ładne.]

Ładna Ania :D [ ... ]

No co?? A wiem! Kawał.

Przychodzi baba do lekarza. I pyta się pani gdzie jest lekarz.. “eee, we Francji w gabinecie!”

hahaha! Śmieszny ten kawał?

Cześć jestem Ania. Już kończe przedszkole i idę do szkoły. Wprzedszkolu jestem szczęśliwa, a w dooomu.. też. hehłehłe. Lubie się bawić z wszystkimi dziećmi, ale tylko ze Starszaków i pochodze z klasy Zero.

Nie wiem ile jest planet, ale chyba 10 lub 9. Wiem, że moja mama uczy w szkole fizyki i byłam już w świetlicy. Naprawde byłam! Aga! teraz zapisz zagadke!

Chodzi na czterech łapach… i mruczy. Wiesz co to? [Kot?] Tak.

Można się przejrzeć w tym i robić samemu sobie zdjęcie żeby samego siebie widzieć. Wiesz co to? Można przed tym się ubierać.

Mam mądrą siostrę Age i Marysie. Tak na prawdziwo to jest żart. A tak na prawdziwo to jest moja najstarsza siostra AGA najmądrzejsza w całym domu oprócz rodziców. Bardzo ją lubię, przytulam się do niej i się mogę z nią bawić w coś. W co chce. [Tak?] No Aga, to taki kawał :D .

___________________________

Wszystko co widać powyżej [poza kursywą w nawiasach kwadratowych] zostało wymyślone i wypowiedziane przez Anię Moją Siostrę. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Opublikowane w:  on 18 czerwiec 2009 at 4:00 pm Komentarze (1)

Prawda wyszła na jaw!

Prawie_słoneczne niedzielne przed- i po- południe zaowocowało w zdobycie przeze mnie Wiedzy. Dowiedziałam się, że co piąty mieszkaniec Ziemi to Chińczyk*, co czwarty bocian to Polak (“A nie co czwarty Polak to bocian?!” Nie.) oraz, że co DZWUDZIESTY PIĄTY uczeń w Polsce ma Żydowskie pochodzenie (!). Możecie się zastanawiać “co w tym takiego ciekawego, niezwykłego?” Prawie nic. Prawie, bo tak się zabawnie składa, że w dzienniku szkolnym mam numer 25 :D .
Zdecydowanie jestem więc Dwudziestym Piątym uczniem swojej klasy, co oznacza, że poszukiwany przeze mnie od dawna dowód na Przodków z Narodu Wybranego (i nie chodzi mi tu o Polskę) został odnaleziony. A nawet sam się odnalazł.

_______
*O dziwo nie potwierdzają tego moje obserwacje. Co więcej sądzę, że człowiek (np. Chińczyk) z Chin** również się z tym nie zgodzi… Ale to w końcu statysttka :)
** Byłoby zdecydowanie bardziej poprawnie gdybym napisała “człowiek mieszkający w Chinach” albo “mieszkaniec Chin”, ale… Chińczyk z Chin tak fajnie brzmi ! !

Opublikowane w:  on 31 maj 2009 at 4:22 pm Dodaj komentarz
Tags: , , ,

Ciąg dalszy nastąpił

Ciąg dalszy dalszy nastąpił. Kolejna niewątpliwie polityczna, tym razem radiowa, twórczość p. Cejrowskiego została zdjęta z anteny. Chodzi o sobotnią Audycję Podwrotnikową w Programie Trzecim Polskiego Radia, w której WC puszcza tak niewyobrażalnie propagandowe utwory muzyczne, że to aż strach się bać. …

Piątek, 29.05.2009
WŁAŚNIE WYLECIAŁEM Z TRÓJKI

Przed chwilą telefonowała Pani Dyrektor Trzeciego Programu Polskiego Radia M.Jethon i przekazała mi decyzję swoją oraz Zarządu Spółki o zdjęciu moich audycji. Jako uzasadnienie podano przepis wewnętrzny, który mówi, że pracownicy Polskiego Radia nie mogą uczestniczyć w komitetach wyborczych.

Na moje stwierdzenie, że nie jestem pracownikiem Polskiego Radia (moją audycję dostarcza Radiu firma zewnętrzna i to ona mnie zatrudnia na umowę o dzieło) oraz, że nie jestem w żadnym komitecie wyborczym, tylko występuję w reklamówce wyborczej usłyszałem, że to nieistotne.

Ja uważam, że istotne. Prawo jest po to, by się do niego stosować, tak, jak zostało napisane. Jeśli jest napisane niedostatecznie i przegapia pewne sytuacje, to najpierw należy zmienić prawo, a dopiero potem je stosować.

Moich słuchaczy przepraszam, że z powodu mojej obywatelskiej aktywności zostali pozbawieni rozrywki, za którą płacą abonament.
Mam nadzieję, że nikt z Państwa nie odbierze decyzji władz Polskiego Radia oraz władz TVP jako zachęty do tego, by przestać się interesować sprawami własnej Ojczyzny.

PS
Audycja, którą przygotowałem na jutro, była skierowana do dzieci w związku z Dniem Dziecka. Zawierała walenie drewnianą łyżką w garnek, ubijanie piany trzepaczką oraz skakanie po meblach pod nieobecność rodziców. To rzeczywiście treści niebezpieczne.

_____________________
A teraz sprawy ważniejsze czyli JA :)
Właśnie odkryłam u siebie kolejne niezwykłe zdolności, których jestem zapewne jedynym żyjącym posiadaczem. Bo tak: są ludzie, którzy na podstawię bólu ręki, nogi, głowy, kości, bóli reumatycznych a także bólu zębów potrafią przewidzieć zmianę pogody. Mówią “Tak mnie boli głowa, że jutro na pewno będzie padał deszcz.”, albo (macając się gdzieś w okolicy lędzwiowej pleców) “Ohoho, szykuje się zmiana pogody.” Zazwyczaj mają rację. Po co im to nie mam pojęcia, bo i tak zawsze dla pewości oglądają najróżniejsze PROGNOZY POGODY, które potwierdzają tylko ich przeczucia, ale tym samym znacząco redukują ich wartość (tak że wartość przeczuć dąży do zera :P ).
JA natomiast jestem lepsza :D Na podstawie pogody, potrafię przewidzieć co mnie będzie w najbliższej przyszłości bolało ! Jest to o tyle użyteczniejsza umiejętność o ile w TV moich cierpień nie przewidują. A szkoda*. Dzisiaj na przykład jest pochmurno, więc jutro będą mnie bolały wszystkie mięśnie które mam, plus te których nie mam. Gdyby dzisiaj jednak świeciło słońce, to jutro bolałyby mnie te same mięśnie, które mam/(nie mam), plus głowa. A gdyby padał śnieg, to jutro nie poszłabym na siatkę i nic by mnie nie miało prawa boleć. Jakie to proste …

___________________
*Wyobraźcie to sobie: codziennie po kulminacyjnym serwisie informacyjnym podawane byłyby informacje na temat jutrzejszego samopoczucia naszych bliskich, znajomych, dalekich, itd. Dla przykładu słyszę “jutro między 15:30 a 17:00 Twoja ciotka będzie miała straszne bóle głowy. Bliższe spotkania: niewskazane” … :)

Opublikowane w:  on 29 maj 2009 at 6:44 pm Komentarze (2)

Nowa, lepsza cenzura

Widzowie TVP nie zobaczą w niedzielę nowego odcinka “Boso przez Świat”. Władze telewizji chcą w ten sposób ukarać Wojciecha Cejrowskiego za spot dla Marka Jurka.
Tak napisali na portalu fronda.pl. Nie uwierzyłam, sprawdziłam program na niedziele: najpierw w gazecie (z poniedziałku) – tam jak byk stoi, że w niedziele o 10:00 “Boso przez świat” JEST, potem na stronie TVP – NI MA!
Myślę sobie: Może jest jakaś okolicznościowa zmiana. Może to nic szczególnego. Nadal jednak nie wiem co się dzieje, więc sięgam do jednej z zaangażowanych stron i na stronie Wojciecha Cejrowksiego czytam:

Czwartek, 28.05.2009
WC NA TEMAT ZDJĘCIA “BOSO…”

TVP zachęca Polaków do aktywności obywatelskiej i angażowania się w wybory, a jednocześnie daje taki sprzeczny sygnał, jak usunięcie z ramówki obywatela, który aktywność wykazał.

TVP jęczy, że ma za mało pieniędzy, a jednocześnie działa na szkodę własnej firmy zdejmując program, który generuje kolosalne zyski.

TVP łamie umowę handlową z prywatnym producentem Boso… bez powołania się na jakikolwiek paragraf tej umowy. Nie powołuje się też na żaden inny przepis prawa.

Kiedy zwróciłem się do władz TVP z żądaniem pisemnego potwierdzenia oraz UZASADNIENIA decyzji o zdjęciu Boso… zostałem zignorowany. Minęła doba, a ja oficjalnie nic nie wiem.

Pomogłem Markowi Jurkowi, bo jest pryncypialnym obrońcą życia poczętego. Tu chodzi o ratowanie bezbronnych istot ludzkich, które ktoś chce rozszarpać w łonie matki i wylać do kibla.

Poglądów nie zmienię. Religii się nie wyprę.

Wynika z tego kilka ważnych informacji:

  1. “Boso…” faktycznie zdjęli;
  2. Nie podali powodu, a więc bardzo prawdopodobne, że rzeczywiście chodzi tu o prywatne poglądy WC;
  3. TVP nie szanuje ani wolności słowa, ani wolności wyznania, ani prawa do dowolnych poglądów politycznych (a Prawica RP to jednak nie jest partia faszystkowska…).

Wniosek ogólny, w który wciąż nie mogę uwierzyć brzmi: wraca cenzura. Tym razem, oczywiście jest po tej LEPSZEJ stronie, bo poglądy Cejrowskiego są ZŁE, HOMOFOBICZNE, ZACOFANE, CIEMNE, ETC.

Ciekawe jest też to, że onet.pl tej informacji nie podał…
Widzę za to, że wp.pl potwierdza: “Telewizja Polska wyrzuciła z ramówki program “Boso przez świat” Wojciecha Cejrowskiego. Ma to być kara za występ podróżnika w spotach wyborczych Marka Jurka.”

Czy to jest postęp, czy my się przypadkiem nie cofamy?

Opublikowane w:  on 28 maj 2009 at 5:41 pm Komentarze (8)
Tags: , , , , ,

Zagłosuj na Masny’ego – jedynego w pełni nie-populistycznego polityka …

Polscy politycy są niezawodni: zawsze potrafią zaskoczyć. Czy to Lech Wałęsa nagle zmieniający kierunek działań, czy … kandydat na posła do Europarlamentu, który decyduje się na bardzo… e… specyficzną (?) kampanię wyborczą. Oto jak p. Marcin Masny próbował zachęcić do siebie wyborców:

1. Czy prezydent Lech Kaczyński powinien podpisać Traktat Lizboński?
Marcin Masny (2 miejsce na liście Libertas, okręg 4, Warszawa I): Nie wolno mu.

2. Czy tzw. małżeństwa homoseksualne zawarte w państwach, w których jest to możliwe, powinny móc korzystać ze swoich uprawnień na terenie całej Unii?
MM: Nigdzie nie powinny.

3. Co zamierza Pan/Pani zrobić jako poseł do Parlamentu Europejskiego dla obrony nienarodzonych dzieci?
MM: Odmówiłem komunistom służby wojskowej, ale teraz zastanawiam się nad radykalnymi środkami.

4. Czy Turcja powinna stać się członkiem Unii Europejskiej? Jeśli tak, to kiedy?
MM: Pytanie do dupy. Unia się rozleci za chwilę.

5. Czy Polska powinna przyjąć euro? Jeśli tak, to kiedy?
MM: Euro też się rozleci.

6. Jak ocenia Pan/Pani pomysł ujednolicenia podatku dochodowego w całej Unii Europejskiej?

MM: W ogóle świetnie, najlepiej na poziomie 0 procent.

7. Jakie są granice integracji europejskiej?
MM: Zostały dawno przekroczone.

8. Co będzie dla Pana/Pani priorytetem w działalności w Parlamencie Europejskim?
MM: Praca ze wszystkimi i nad wszystkim.

[Za http://fronda.pl/news/czytaj/fronda_pl_pyta_kandydaci_odpowiadaja].

Mógł odpowiedzieć na wszystkie pytania zbiorczo: Dajcie spokój, nie chce mi się z wami gadać., ale widocznie chciał być miły :D

Jakoże zostało 10 dniu nauki w szkole i w związku z tym nastał nam Czas Zapierdalania*, czasu na pisanie rzeczy zbędnych, nieużytecznych, bzdurnych i wszystkich których nazwa nie zawiera członu “do szkoły” mam mało. O, teraz na przykład muszę iść zjeść obiad.

______________________
*Nie lubię takich słów, ale co zrobić jak nastał? Słowa kupateż na przykład nie lubię, a czasem użyć trzeba…
______________________
http://www.hairlab.pl/pl/przyklady/mezczyzni :D :D
Kobiety też są śmieszne…

Opublikowane w:  on 27 maj 2009 at 5:50 pm Komentarze (2)

Zinterpretuj statystyki!

Ten blog ma kilka niezgorszych funkcji. Można się zalogować, wylogować, popatrzec na statystyki, wylogować, zalogować, znów wylogować, wejść na stronę i stwierdzić, że bez zalogowania nie ma dostępu do statystyk, zalogować, wylogować, przypomnieć sobie co miało się zrobić, zalogować, spojrzeć w statystyki, wylogować…
Niezbyt to może kreatywne, ale ile daje radości…! :D
Jeśli już ktoś, tak jak ja, jest z natury krestywny, twórczy i wybitnie pomysłowy może wpaść na pomysł
I N T E R P R E T A C J I statystyk.
Najpierw Wy spróbujcie:
statystykiJa spróbuje wieczorem.
A teraz angielski (zawsze jak ide na angielski w sąsiedztwie przypomina mi się, że dojazd do szkoły zajmuje mi godzinę piętnaście. Zasada przekory?).

Opublikowane w:  on 19 maj 2009 at 5:22 pm Komentarze (1)