Oto ja - Jeździec Apokalipsy. Strzeżcie się !

Tak jest, zostałam Jeźdźcem Apokalipsy. I jest to bez wątpienia powód do strachu, jako że jedyny co taki jeździec może przynieść to Koniec Świata, Armagedon, Apokalipsa…

A jak Jeźdźcem Apokalipsy zostać? Trzeba znaleźć konia, stajnie bądź cokolwiek, wsiąść na to co się znajdzie (ja jednak proponowałabym konia) i wmówić sobie, że potrafi się na tym jeździć. Ot, cała filozofia - powiecie. Ale nie! w ten sposób zostaje się dopiero jeźdźcem (i to z małej litery). Ażeby stać się Jeźdźcem Apokalipsy należy dodatkowo notorycznie zapominać o piętach, które przecież trzeba trzymać nisko, bo inaczej coś-tam (o coś-tam też trzeba pamiętać!), o ramionach opadających luźno wzdłuż tułowia (wydaje się proste, ale moje ramiona spadały ZBYT luźno xD), o kolanach które mają przylegać do konia, o zgiętych łokciach, o tym że tyłek, wcale, ale to wcale mnie nie boli i o tysiącu innych rzeczach (już nie wspomną o nazwach, które powinnam pamiętać…). Jeśli spełnia się te warunki, to na pewno jedynym z czym Ty na koniu kojarzysz się swoim instruktorom jest Koniec Świata. Brawo.

I może moja aktualna jazda to… tragedia. I może nie mogę siedzieć, bo mnie okropnie tyłek boli, ale … JA CHCĘ NA KONIA!!!!!!!
To jednak wciąga…

UWAGA UWAGA! Bo ja… chciałam.. hihihi… chciałam pozdrowić moją… hihi instruktorkę radosną!… hihi :D

Opublikowany w: on 5 lipiec 2008 at 8:49 pm Komentarze (3)
Tags: , ,

Filozuj, filozuj!

“-Albo… w jakim języku myśli ktoś, kto jest głuchy od urodzenia? No bo skoro nigdy nie słyszał ludzkiej mowy, to co? Ma jakąś własną?”

Pytanie Szamana.

Pytanie z pozoru głupie, a więc najmądrzejsze. Bo ‘z pozoru głupie’ są pytania, które rzadko słyszymy, których nie zadajemy.
Odpowiedź na nie… ciężka sprawa. Właściwie odpowiedzieć się nie da, chyba że by ktoś znał kogoś głuchego i … spytał? Chyba nie. ;] Ale fakt, że odpowiedzieć się nie da, otwiera nam Bramy Królestwa Filozofowania. Pofilozofujmy więc!

Pierwsza możliwość: taki człowiek myśli w języku swoich rodziców, który został mu w jakiś sposób (genetyczny, metafizyczny, dowolny inny) przekazany. Pomysł może i niegłupi. No bo przecież coś tam po tych rodzicach odziedziczamy. Ich osobowości splatają się* i wyrasta z nich nowa, nasza własna … prawie własna. No właśnie, prawie, więc jest możliwość, że język też jakoś na nas przechodzi. Temu pomysłowi nie brakuje nawet logicznego wyjaśnienia. Brakuje mu jednak czegoś… Otóż nie ma on potwierdzenia w praktyce. Osobiście znam ludzi - Polaków - którzy na stałe mieszkają poza granicami naszego pięknego kraju**, i którzy swojego dziecka ‘zapomnieli’ nauczyć Mowy Polskiej. Czy dzieciak, zgodnie z wyżej przedstawioną teorią, potrafi mówić po polsku? Nie. Teoria pada więc. Chyba że… Może sprawdza się ona tylko w wypadku gdy badany osobnik nie ma kontaktu z żadnym innym językiem (np. jest głuchy)? Może… ale nie sądzę.

Druga możliwość: Człowiek głuchy myśli w języku ludzi wśród których żyje. Opcja w dużej mierze podobna do tej pierwszej (gdy ‘osobnik’ mieszka w kraju, z którego pochodzi), ale jej uzasadnienie jest zgoła inne. Badany głuchy, miałby wchłaniać język z otoczenia. Tym razem przykładem będą wszyscy obcokrajowcy w dowolnym kraju. Niektórzy z nich, owszem szybko chwytają język otaczającej ich większości (przy czym należy pamiętać, że NIE są oni głusi, a więc przykład jest nieco na wyrost), ale większość mniejszości musi się przykładać, żeby język wdrożyć w swoją osobowość. I w tym momencie można powtórzyć zdanie kończące pierwszy przypadek: ” Chyba że… Może sprawdza się ona tylko w wypadku gdy badany osobnik nie ma kontaktu z żadnym innym językiem (np. jest głuchy)?” Może… ale nie sądzę.

Trzecia możliwość: głuchy od urodzenia myśli w SWOIM WŁASNYM języku. Własnym, a jednocześnie wspólnym dla wszystkich głuchych. Języku, który nie daje się zapisać. Który nie jest możliwy do pojęcia dla tych, którzy sprawne uszy mają. Tak jak ślepy nie jest w stanie pojąć niebieskiego, w sposób w jaki pojmują niebieski ‘widzący’, tak głuchy nie jest w stanie myśleć słowami. Nie znaczy to jednak, że nie myśli on w ogóle. Bo myśli, w przeciwieństwie do uszu i całego systemu słuchowego, należą do Duszy a nie do ciała. Więc nie wierzę, aby ułomność cielesna mogła powstrzymać wielkość ludzkiej Duszy. Może język głuchego to ten najpiękniejszy, największy. Ten sprzed pomieszania języków. Może to język, w którym Bóg stwarzał człowieka. Może…
* Można rozumieć na dwa sposoby. Albo słowo ‘osobowości’ wziąć za symbol, przenośnię albo ’splatają się’ uznać za metaforę. (Pierwsze dla bardziej przyziemnych, drugie dla tych uduchowionych). xD
**I w tym momencie trafiam na listę nacjonalistów polskich… trudno.
________________________________________________________
W niektórych momentach czuję, iż mam w głowie więcej niż jestem w stanie zrozumieć. W innych z kolei, że rozumiem więcej niż mam w głowie. A w tych najpiękniejszych, mówię o i tłumaczę więcej niż rozumiem i mam w głowie. Te ostatnie są piękne. Te powyższe to te pierwsze. …

Opublikowany w: on 23 czerwiec 2008 at 7:37 pm Komentarze (2)

Rozwiązanie konkursu!!!!

Właśnie mi się przypomniało, że kiedyś tam w odległej przeszłości i galaktyce (i w polu grawitacyjnym), był sobie konkurs na najciekawszą interpretację wierszy (w liczbie dwóch).
Nadeszły liczne interpretacje. W liczbie dwóch. …
Ale nic to.
UWAGA UWAGA!
Oto zaraz będą wyniki konkursu.
Ale pierwej:
- wierszyki
- Interpretacja nr 1:

Otóż w pierwszym wierszu autor ewidentnie słyszy głosy. Jak Joanna d’Arc! Być może ocali Francję, a następnie zostanie czarownicą. Chyba, że jest mężczyzną…

Drugi wiersz jest zajebiście długi co świadczy
a) o elokwencji autora
b) o jego nieznajomości dzisiejszego, internetowego, potencjalnego czytelnika, któremu się nie chce tego czytać xD

Amen.

- interpretacja nr 2:

Swój wywód zacznę od tego, że pogwałcę teraz wszystkie zasady jakie mi wpajano na studiach. Mianowicie, utożsamię twórczość autro z podmiotem lirycznym, ponieważ jest to bardzo specyficzny przypadek, gdzie mam do tego całkowite prawo (no chyba, że się mylę :D )

No.1

Wiersz jest przepojony tajemniczością. Jest cicho, tak cicho, że człowiek potrafi usłyszeć własne myśli. Czytelnikowi stawia się pytanie, na które nie może otrzymać odpowiedzi, sytuacja liryczna prawdopodobnie rozgrywa się w nocy, autor (!) słyszy czyjeś kroki, choć jest samotny (czyzby jakieś urojenia? xD), możliwe, że czeka na kogoś, tęskni za kimś, chce by ktoś go odwiedził, ktoś kogo długo nie widział. możnaby sie tutaj pokusić o stwierdzenie, że mimo tego oczekiwania, tej niepewności jaka się unosi w powietrzu, podmiot ma świadomość, że nikt się już nie pojawi.
Wiersz jest krótki, ale bardzo błyskotliwy. Minimum słow, maksimum treści, ponadto całość zakończona jest ciekawą puentą, która stanowi jednocześnie quasi pytanie retoryczne (:PPP)

O środkach retorycznych pisała nie będę :D

To tak w skrócie, co z niego wyłapałam.

No.2

- stylizacja biblijna
- przypomina akt stworzenia świata
- Bóg chce zbawić swoje dzieci od złych czeluści
- czuć grozę
- potęgowanie napięcia
- rymy
- przerzutnia
- fragmentaryczność

Stylistycznie rozgrzebywać nie będę :]

w ogóle ten wiersz przypomina mi twórczość Norwida tudzież Miłosza, których nigdy nie lubiłam i nie rozumiałam, więc z mojej strony tyle, o!

Trochę to długie. Można było pominąć, bo i niezbyt ciekawe. … xD

Wracając do tematu, postanowiłam przyznać nagrody w dwóch kategoriach:
- najmniej profesjonalny
- najbardziej profesjonalny

Nie trudno chyba jest się domyślić jak nagrody zostały przydzielone (zaznaczam przy tym, że nikt nie otrzymał obu), więc sobie myślcie…

Opublikowany w: on 21 czerwiec 2008 at 8:12 przed południem Komentarze (4)
Tags: ,

“Uda są dwa…

…albo się uda albo nie.” Tym razem to z prawej.
______________________________________________________
Przybyła niespodziewanie. Choć można było się jej spodziewać.
Przybyła samotnie, choć przywlekli ją ludzie.
Przybyła … no w każdym razie przybyła.

Porażka.

Innymi słowy przegrana, pogrom*… Ale inne słowa są właściwie niepotrzebne. Dziś przegrałam. W meczu. W karnych.** Każda przegrana boli. Każda inaczej. I podobno każda jest tak naprawdę potrzeba. Podobno, bo w sytuacji swojej własnej porażki mówię tak sobie, tylko po to aby się pocieszyć. Mówię też, że gdyby była to przegrana w meczu, a nie w karnych byłoby zupełnie inaczej. Oczywiście kłamię. Byłoby tak samo, tylko wtedy mówiłabym sobie, że ileś tam razy lepsza byłaby porażka w karnych, bo nie świadczyłaby ona o niższości mojej drużyny, lecz jedynie o naszym pechu.
Tylko po co tyle gadać? - zapyta dociekliwy, przebiegły, aktywny i w ogóle wspaniały Czytelnik. Po czym ten sam (dociekliwy, przebiegły, aktywny i w ogóle wspaniały) Czytelnik zaproponuje żeby się Autor uczył na błędach i walczył zamiast biadolić i wymyślać głupstwa. I zapewne będzie miał rację.
Tak więc: KONIEC.

_____________________________________________________
* Mało tych innych słów, ale co poradzić, jak więcej nie znam… xD
** A tym że w szkolnych rozgrywkach Staszyca to już sie szanowana Autorka nie pochwali? Czyżby nie brzmiało godnie? … [przyp. komentarza mojej chorej części mózgu]

Opublikowany w: on 19 czerwiec 2008 at 1:36 pm Komentarze (2)
Tags: ,

Dwie wiadomości. Tradycyjnie, jedna dobra druga zła. I pospolicie zacznę od tej złej.
Mecz Polska vs Austria zakończył się remisem. Teoretycznie. Bo tak naprawdę mecz można podsumować tak: Polska : Austria 1:0 + Polska : sędzia 0:1 = Polska : (Austria + sędzie) 1:1.
Każdy kto mecz oglądał wie jak, co i dlaczego. Kto nie oglądał ten i tak nie zrozumie.
A na cześć pana sędziego, który to zapewnił Austrii remis:
cała prawda...

Gdybym miała coś na temat tego pana dodać, to byłyby to głównie słowa na ‘k’, ‘ch’, ‘p’, ’s’, itd., więc aby nie obniżać tutejszego poziomu daruję sobie. ;]

A teraz wiadomość dobra: Irlandia zagłosowała na NIE w referendum w sprawie traktatu reformującego WE (UE) i towarzysze europejczycy mają problem !!! :D

Opublikowany w: on 13 czerwiec 2008 at 6:06 pm Komentarze (0)

Nasz klient nasz pan. ;)

Justyna Said:

ja teraz czekam na komentarz wczorajszego [niedzielnego] meczu…

Mówisz i masz :D :

Mi mecz się podobał. Polacy, wiadomo że słabsi od Niemców, chwilami nawet przeważali (co z tego że krótkimi chwilami…). Wydaje mi się, że zagrali dobre spotkanie. Oczywiście, szkoda że przegrali. Szkoda że nic nie strzelili… Chociaż tak naprawdę, to właśnie Polak był jedynym strzelcem tego meczu. Piękne bramki, nie ma co… :)
Nie chcę tu pisać o Podolskim. Po pierwsze, nie rozumiem tej ogromnej nagonki na tego chłopaka. Po drugie, jeśli już gra dla Niemiec, to nie bardzo wiem czego można od niego oczekiwać. Że w meczu z Polakami nagle zacznie strzelać do własnej (niemieckie) bramki? Albo że będzie zatrzymywał akcje swojego zespołu? Przecież to byłoby chore. Tak naprawdę (z tego co wiem) możemy mieć pretensje jedynie do PZPN-u, który Podolskiego nie chciał.
I życzę Podolskiemu jak największej ilości bramek w tym turnieju i mam nadzieję że spotka polską reprezentacje ponownie w finale :D

O! miałam o nim nie pisać, a napisałam …

Opublikowany w: on 10 czerwiec 2008 at 4:49 pm Komentarze (3)
Tags: ,

Oświadczenie:
Z powodów zdrowotnych nie jestem w stanie pisać na komputerze, zwłaszcza długich tekstów.

Komentarz do oświadczenia:
Sprawa wygląda tak, że mój łokieć się zbuntował i boli. Podobno od stukania w klawiaturę. Wiem że mogłabym użyć klawiatury systemowej i klikać myszką, no ale… blebleble… chyba mi się nie chce xD

Teksty powstają na papierze.

Opublikowany w: on 26 kwiecień 2008 at 6:00 pm Komentarze (2)

Desiderata

Dla tych co nie słyszeli. A i ci co słyszeli też się raczej nie obrażą. ;)

Desiderata

Opublikowany w: on 21 kwiecień 2008 at 1:58 pm Komentarze (2)
Tags:

Dziadki

Oni byli młodzi. Być może gdzieś w ich wnętrzach kryją się jeszcze młodzieńcze serca łaknące zabaw i uciech.

Spójrzmy:

1.

Dziadek1

2.

Dziadek2

Czy w ich twarzach, oczach można dostrzec dzieci? Dla mnie Dziadek1 wyraża tęsknotę. Ponurą tęsknotę. Nie wiem za czym, nie wiem za kim. Natomiast Dziadek2… ma coś w oczach. Ma tam radość. Radość dziecięcą. Dostrzegam w nim więcej tej radości niż w niejednym człowieku w średnim wieku. Podobno ludzie na starość dziecinnieją :)

Może to dziwne, niezrozumiałe, ale dla mnie o ich pięknie stanowią ich zmarszczki. Tam, na ich twarzach odbiło się całe ich życie. Nie zawsze szczęśliwe, ale piękne życie.

A Wy jak myślicie, co w nich świadczy o minionej młodości, o radości, o pięknie?

Opublikowany w: on 13 kwiecień 2008 at 12:00 pm Komentarze (1)
Tags: , ,

Co chciał powiedzieć autor ? xD

Zinterpretuj wiersze

1.

Zapadł już zmrok
ciemno wokoło.
Stłumiony słyszę krok
choć pustka wkoło.
Milkną me myśli
bo chcą słuchać uszy.

Lecz co usłyszeć można w głuszy ?.

2. Odkupiciel

Dam nazwę niebu
Dam nazwę słońcu
dam nazwę wzgórzom
i nazwę chleb.
Trawę… nazywać będę
trawą
I polany wołać będę też.

A gdy po imieniu przywołane
przyjdą, bo pokłon oddać mi,
Krzyknę: “tak, to ja was uratowałem!
Mi winnyście odtąd urządzać sny.
Już nie zabiorą was w ciemne otchłanie
zgubionych duszy ostatnie jęki.
Już nie zginiecie za świata krańcem
i nie spadniecie w otchłań bezdenną.
Bo do końca swych dni,
wy służyć będziecie Mi!”.


Interpretujcie. Kto zinterpretuje najlepiej (najciekawiej i najoryginalniej) dostanie nagrodę. :D

Opublikowany w: on 5 kwiecień 2008 at 11:49 przed południem Komentarze (10)
Tags: , , ,