9111111…

Tak zaczyna się mój pesel. Kończy się mniej efektownie, toteż nie podam ostatnich czterech cyferek. Poza tym ważne jest tylko pierwsze 6: oznaczają one bowiem datę ważną, przynajmniej dla mnie. Osoby inteligentne, oczytane i biegłe w wiedzy już wiedzą, że jest to data urodzenia mego; tym mniej inteligentnym, albo poprostu bardziej zmnęczonym mówię jasno: mam dzisiaj, 11 listopada urodziny. Osiemnaste (Osiem napisane słowem zawsze wydawało mi się dziwne. Mimo podeszłego wieku i niezliczonych życiowych doświadczeń mój mózg nadal nie kojarzy cyfry ze słownym odwzorowaniem. (To nie jest żadna wada ani dysfunkcja, tylko 8 się źle nazywa).).

Więc, jak to powiedziała moja prywatna Dramatyczna Muza, jest to dzień, w którym staję się pełnoprawną obywatelką i mogę już za wszystko pójść do więzienia. Zupełnie nie rozumiem dlaczego, ale mój Tata zauważył dokładnie ten sam aspekt dorosłości. Powiedział bardzo z siebie zadowolony: Teraz możesz sobie już pić, palić, ćpać, szwędać się gdzie chcesz, spać poza domem i pić. I pić. Oczywiście będę wyrażał swoją opinię, ale MOŻESZ wszystko, bo sama za siebie odpowiadasz! Hahaha! Cieszę się, że nie wyliczył kosztów jakie poniósł wychowując mnie i że nie wystawił rachunku. Cieszę się, że nie ma dla mnie mieszkania*, do któego miałabym się wyprowadzić. Cieszy mnie też to, że mam jutro klasówkę z WOS-u i że nic… Zaraz. To mnie nie cieszy. Za to bardzo cieszy i raduje mnie to, że mam Tatę i że On mnie kocha.

Jak słodko.

Dzisiaj jest też Dzień Odzyskania Przez Polskę Niepodległości. Jednocześnie 35% Polaków uważa, że niepodległość Polski jest zagrożona przez twór nazwany Unią Europejską. We mnie wstąpiła wiara i myślę, że się nie damy. Jesteśmy zagrożeni, ale nie wiem czy to nie my bardziej zagrażamy Unii. W końcu w Polsce nawet kryzys się nie udał :)

I bardzo nie podoba mi się to, że współczesna demokracja polega na zdejmowaniu krzyży ze ścian w szkołach bo jednostka miała jakieś obiekcje i problemy; zawsze myślałam, że demokracja to jednak rządy większości…

 

*Mieszkanie to może nie jest odpowiednie słowo… Oczyma duszy mej widzę bardziej jakąś taką zapadłą dziuple, jakiś karton, jakąś piwnicę czy loch.

Opublikowane w:  on 11 listopad 2009 at 8:31 pm Dodaj komentarz

W Brew Matematyce.

Tak jest: piszę tylko i wyłącznie dlatego, że jutro mam klasówkę z matematyki, z optymalizacji. Błe. Nie dość, że nie lubię to jeszcze nie umiem, a nałożenie się na siebie tych dwóch faktów nie może zaowocować w, nazwijmy to, chęciach do nauki. Oooo nie. Powiem więcej: nauka w tym szczególnym i historycznym momencie, byłaby niczym innym jak działaniem wbrew naturze, wbrew człowieczeństwu i w ogóle W BREW.

Jaki ładny temat: Działanie W Brew. W brew, działanie. We brew. Brew, brew, brew. Czasami mówimy, że “coś nas kole w oczy”, a tu w BREW. I działanie. Działanie w brew na pewno nie należy do działań zakończonych sukcesem. Ani do działań sensownych. Jaki to mam sens: działanie w brew? NI MA. To jest to:

Działanie W Brew – działanie bezsensowne, nie mające szans powodzenia; skazane na przegraną.

Jestem z siebie dumna, wymyśliłam nowe wyrażenie w języku polskim. Powinni mi za to co najmniej Nobla z literatury przyznać. Albo pokojowego, bo czemu nie.

A ostatnie właśnie byliśmy świadkami wielko-pomnego wydarzenia, które pokazało wszystkim niedowiarkom, iż walka z Globalnym Ociepleniem, nie tylko ma sens, ale nawet działa. Bo jak inaczej można tłumaczyć śnieg w połowie października? Tylko sukcesem tej walki. A dokonując pewnej interpretacji faktów mogę powiedzieć więcej: to natychmiastowe oziębienie zawdzięczamy faktowi pozbycia się żarówek 100-watowych i zastąpienia ich nowymi, lepszymi, droższymi i świecącymi na BIAŁO żarówkami energooszczędnymi!
(Osobiście apeluję natomiast o niezwłoczny powrót do świetlówek tradycyjnych, do palenia liści, do produkowania jak największej ilości CO2 i o walkę z zimą. Jak się zjednoczymy to jeszcze pozbędziemy się tej całej warstwy ozonowej! A jak!

Ogólnie jest mi zimno.)

No popatrzcie jaka ta cała Matematyka może być inspirująca… :)

Opublikowane w:  on 19 październik 2009 at 4:22 pm Komentarze (1)
Tags: , , , , , ,

Bardzo ładnie skomponowany tekst literacki (tudzież bardzo ładny tytuł)

Gdyby nie to, że właśnie uczę się matematyki, to bym coś napisała. A tak, to jedynie szybko i skrycie poinformuję wszystkich zainteresowanych, że spadł śnieg.

Spadł sobie beztrosko, nie zważając na to, że jest dopiero połowa października. Spadł, zapominając najzupełniej o tym, iż jest przynależny Świętom Bożego Narodzenia, Sylwestrowi, ferią zimowym i innym Ściśle Wyszczególnionym Okresom ZIMOWYM.

W każdym razie spadł śnieg, a ja nie jestem gotowa na śnieg.
Nie tylko ja zresztą… Ani Koleje Mazowieckie, ani bardziej światowe PKP, ani ZTM nie są przygotowane ani na śnieg, ani na mróz, ani na pasażerów.

A, a ja nie jestem przygotowana do klasówki z matmy.

________________________
Właśnie się zachwyciłam kompozycją klamrową tego tekstu. :)

Opublikowane w:  on 14 październik 2009 at 9:59 pm Dodaj komentarz
Tags: , , , , , ,

Czas czasem czasem czas cha-cha!

Jak człowiek ma do wyboru pisać po polsku lub pisać po hiszpańsku, to chyba zdrajcą narodowym! bądz poliglotą uczonym musiałby być żeby wybrać obcy dla się język! A co ma począć patriota-poliglota (czyt. Ja), któremu serce nie pozwala na przedkładanie czegokolwiek, a zwłaszcza wypracowania, do szkoły, na język hiszpański, pt.:

Kilka dni temu wróciłeś z wycieczki organizowanej przez biuro podróży. napisz list do kolegi, w którym:
* poinformujesz, dokąd pojechałeś na wycieczkę i kto był jej organizatorem
*napiszesz o problemach związanych ze środkami transportu oraz o fatalnych warunkach zakwaterowania
*wspomnisz o atrakcji, która najbardziej Ci sie podobała i uzasadnisz dlaczego
*zapytasz kolege o jego letnie wakacje i poprosisz o przysłanie zdjęć z wakacji

pamietaj o zachowaniu formy listu, nie umieszczaj adresow. dlugosc listu powinna wynosci od 120 do 150 słów.

przed interesy jego własnego, tj. Polskiego narodu*. I przepraszam, ale czym innym jest forma listu, jak nie umieszczaniem adresu na kopercie? Co? – list bez adresu? Toż to w podstawówce dzieci wiedzą, że takowy nie dotrze do adresata…
Z przykrością muszę także stwierdzić, iż temat jest ułożony tendencyjnie (cokolwiek miałoby to w tym kontekście oznaczać) i że dyskriminuje większość uczniów, którzy nie mają ochoty na pisanie listów po hiszpańsku, do swoich hiszpańskich kolegów, których nie mają.

I jeszcze nie rozumiem, dlaczego czas płynie niejednostajnie. Tak, tak, myślę, że wszyscy tego doświadczamy, a to że nie jesteśmy w stanie udowodnić inaczej niż empirycznie o niczym nie świadczy, a jeśli już musi o czymś świadczyć, to może o prawdziwości tezy. To co możemy zrobić, to zaobserwować kiedy przyśpiesza a kiedy zwalnia. Takimi punktami ślamazarnymi są język polski, matematyka jak mi się nie chce, język polski, siedzenie nad książkami typu PODRĘCZNIK, Potop pana Sienkiewicza też ma podobne właściwości, ale to nas nie powinno dziwić, gdyż jako powieść historyczna Potop w pewnym sensie cofa czas. Czy czas czasem przyśpiesza? No chyba musi, bo inaczej by się nie wyrównało. Kiedy? Ciężko powiedzieć, ale zazwyczaj w czasie 15 minut mierzonych wg. Mojego Bezwzględnego Poczucia Czasu gry w Raymana (który, notabene, wcale nie jest żadną z odmóżdżajacych gier komputerowych. Gra się na komputerze, a po chwili człowiek nie wie jak się nazywa i dlaczego jest w jakimś dziwnym budynku a nie w Magicznym Lesie i dlaczego nie goni złego kapitana Rudobrodego tylko ma pisac jakieś wypracowanie…) mija około dwóch godzin, co może być dobrym tropem.

Jest godzina 19:13, a jakoże właśnie biorę się za wypracowanie z hiszpańskiego, to ośmiele się przypuszczać, iż do 19:45 zostały 3 godziny 28 minut.

*Bo wypracowania na język polski to szanowna Autorka pisze z nieskrywaną ochotą iiiii CHYŻO.**
** Ohohoho! Może ja w sobie szczelnie skrywam tę ochotę, hę?

Opublikowane w:  on 5 październik 2009 at 6:15 pm Komentarze (3)
Tags: , ,

Ał.

Usiadłam na łóżku w pokoju, jedynej miękkiej oazie spokoju w domu* i rozpoczęłam dysputę z jedyną inteligentną i dojrzałą osobą**, która była w pobliżu.

- Nie jesteś głodna – tak jej mówię. (Mój brzuch to Ona, a do tego jest osobą.). (Druga kropka – ta po nawiasie – jest poprawna, pierwsza jest sensowna.) (Jedna poprawna wystarczy na co najmniej trzy sensowne.) :)
- Taaaaak***?? A skąd możesz wiedzieć czy JA jestem głodna? Czy my mamy ze sobą cokolwiek wspólnego?! Kim ty w ogóle jesteś?!
Chociaż wszystko zostało wykrzyknięte z przerażającą pewnością siebie, przez którą przedzierał się jakiś taki… głód?, ja nie poddałam się (od czego w końcu ma się Silną Wolę) i przedstawiając racjonalne argumenty wytłumaczyłam B., że to głownie w jej interesie leży ograniczenie spożywanych w ciągu dnia posiłków do liczby policzalnej.
- To nie chodzi o to żeby być głodnym, po prostu jak się trochę zahartujesz to nie będziesz czuła chęci jedzenia, co w gruncie rzeczy wydaje mi się wygodne.
(Pamiętajcie o tym, że to JA, nie ona czuję smaki potraw, a więc Jej chodzi jedynie o zaspokojenie głodu. Ja oczywiście mam potrzeby wyższe – jem, bo lubię.)
- A wiesz, że jak będziesz mniej trawiła, to będziesz miała więcej czasu dla siebie? – kontynuowałam – Będziesz mogła o siebie zadbać, rozwinąć się****, oczyścić… Zobaczysz, od razu poczujesz się lepiej!
Entuzjazm tryskał ze mnie jak olej z nagrzanej do smażenia kotletów schabowych patelni. Chyba zapalił B.
- Chyba mnie przekonałaś, jak dziś nie strawię kolacji, to może do rana zdążę się trochę zmniejszyć…
- No widzisz! – zachwyciłam się swoim sukcesem, zachwyciłam się sobą i przyszłością. Nie zauważyłam tylko jak Silna Wola gdzieś wyszła.
- Agaaaa! Chcesz tort skończyć? Bo została resztka. – Mama jest kochana, a Mamie się przecież nie odmawia, prawda?
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem! – zdążyłam wykrzyknąć, zanim chyżo***** opuściłam i pokój i zdezorientowany Brzuch na łóżku.

A zdezorientowane i opuszczone brzuchy mają to do siebie, że lubią boleć.

____________

* W domu jest jeszcze jedna oaza spokoju, ale nie jest miękka i po dłuższym użytkowaniu owej zostają na pupie czerwone pręgi…

** W pobliżu była również Ania, (moja siostra lat 7,) która jest dojrzała, Mama, która jako fizyk jest inteligentna z definicji oraz Marysia (druga siostra, lat 15 (skończone wczoraj :) )), która może w przyszłości dojrzeje. Taty nie było. Gdyby był napisałbym, że BYŁ.

*** Nie, to w żadnym wypadku nie był głos wygłodniałej matematyczki. I już na pewno nie ze Staszica.

**** No może nie w sensie dosłownym…

***** Chyżo niczym sarna, zając, antylopa… Bardzo lubię słowo chyżo.

Opublikowane w:  on at 4:14 pm Komentarze (4)

Wojciech Cejrowski vs Nienasycona Feministka

Obiecane wczoraj filmy:

Polecam, zwłaszcza druga część jest GORĄCA :)

I jeszcze, dla wszystkich nieuświadomionych, prezentuję pouczający wyrywek z Gazety Wyborczej :

Tak jest – Aborcja leczy wzrok. Powodzenia.

Opublikowane w:  on 24 wrzesień 2009 at 5:32 pm Komentarze (3)
Tags: , ,

Wpaść w święty gniew

Jest godzina 21:35, jutro o godzinie 9:10 rozpocznę zapewne pisanie powtórkowej klasówki z antyku i Biblii, w związku z czym powinnam się teraz zawzięcie uczyć i przeglądać zeszyty bądź książki. ALE, są sprawy ważniejsze i zdecydowanie bardziej absorbujące niż rodaje kolumn greckich czy nazwiska starożytnych poetów.

BO JAK POLSKI SĄD DECYDUJE, ŻE PUBLICZNE WYRAŻANIE OFICJALNYCH (LEGALNYCH ZRESZTĄ) POGLĄDÓW KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO JEST NIELEGALNE TO MNIE TRZĘSIE W ŚRODKU! Trzęsie, bulgocze, skwierczy, strzela  i zaraz wybuchnie.

A o co chodzi? A chodzi o słynną ze swej bezinteresownej dobroci i altruistycznej życiowej postawy Alicję Tysiąc, która jak wiadomo została niesłusznie oskarżona przez Gościa Niedzielnego o chęć zabicia swojego nienarodzonego dziecka, a w rzeczywistości chciała jedynie usunąć ciążę. Co więcej nie była to przecież jej ZACHCIANKA, a WYŻSZA KONIECZNOŚĆ. Konieczność, dlatego że, jak poświadczył lekarz rodzinny pani Tysiąc, ciąża i poród mogły spowodować znaczne pogorszenie wzroku kobiety. Co prawda, żaden z lekarzy okulistów i ginekologów, których zainteresowana odwiedziła nie był w stanie przyznać lekarzowi rodzinnemu racji, no ale nie każdy się przecież zna, a przeważająca część z nich była zapewne ciemnogrodzkimi katolami, których ograniczone umysły nie umożliwiły im zrozumienia, że wbrew temu co mówi medycyna ciąże należy usunąć (=dziecko zabić).
Dalszy ciąg wszyscy znamy: pani Alicja musiała urodzić dziecko. Biedna.

Biedna mała, bo to musi być doprawdy dziwne uczucie żyć w świadomości, że gdyby wszystko się udało, dziś by się nie istniało…
A pani Tysiąc oczywiście bardzo kocha córeczkę.

Wracając do tematu, czyli do wyroku Sądu na Gościu Niedzielnym, to absurdalność wyroku (czyli publiczne przeprosiny redaktora GN + 30 000 zł. odszkodowania) przewyższa jedynie absurdlaność zarzutów. Oto najciekawsze:

  • Użycie słów morderstwo i zabójstwo w roli synonimów aborcji, co samo w sobie jest dopuszczalne, ale tylko gdy mówimy o bliżej nieokreślonym ogóle, a nie jak w tym przypadku o konkretnej osobie, gdyż sugeruje to, iż osoba taka jest mordercą/morderczynią;
  • ‘Pośrednie porównanie’ Alicji Tysiąc do hitlerowców. Co prawda w GN nigdy nie zestawiano pani Tysiąc z hitlerowcami mordującymi Żydów, ale zrobiono to w stosunku do sędziów ze Strasburga, więc prawda tego…
  • Umieszczenie zdjęcia Tysiąc w gazecie również było niedpuszczalne, bo co wolno Gazecie Wyborczej to nie wszystkim!
  • No i na koniec nieśmiertelna MOWA NIENAWIŚCI. Buuuu! Mhahahaha! Jak wiadomo Kościół Katolicki opiera się na nienawiści i namawia do niej gdzie tylko może. Poza tym jest zacofany, nietolerancyjny i SIE NIE ZNA. Lekarze też się nie znają.

Jakoże do tej pory występowałam w roli bezstronnego, trzecioosobowego narratora to pozwolę sobie na mały komentarz:
Gość Niedzielny jest pismem katolickim, CO WAS OBCHODZI CO SOBIE WYPISUJEMY W SWOICH PISMACH, CO SOBIE USTALAMY W NASZYM KOŚCIELE I CO UZNAJEMY ZA GRZECH?! WARA WAM OD NASZEJ WIARY! WIERZCIE SOBIE W SWOJE PRAWO DO WSZYSTKIEGO, ALE NAS ZOSTAWCIE W SPOKOJU! JUŻ!!

Jeśli Sąd może skazać kogoś za wyrażanie poglądów zgodnych z nauką Kościoła, to dlaczego zwyczajnie nie zdelegalizujemy całej instytucji. Wszystko to, (a nawet więcej! xD) co została objawione w GN znajduje się w Katechiźmie Kościoła Katolickiego, który znajduje się w większości polskich domów i jest przecież ogólniedostępny. Nie rozumiem, dlaczego te same poglądy są raz w porządku, a za drugim razem są MOWĄ NIENAWIŚCI.

I jeszcze na deser dyskusja Wojciecha Cejrowskiego i pani Moniki Niepamiętamjejnazwiska, aktywnej działaczki lewicowej i feministki, która chyba wierzy w to co mówi. Zażarta jest.

Nie będzie, bo internet się zbuntował. Jutro wrzuce i film i zdjęcia.

Opublikowane w:  on 23 wrzesień 2009 at 9:28 pm Komentarze (1)
Tags: , , , , ,

Tratatata…

Do szkoły należy wracać powoli. Spokojnie. Statecznie i z godnością. A więc pooooowooooolii. Stopniowo, żeby nie było szoku. Łagodnie, żeby nie było szoku. Tak jak do basenu wchodzimy poooowoooolii, zanurzając kolejno stopy, łydki, uda, potem delikatnie brzuch i dalej aż do głowy. Bo woda jest zimna. I w pierwszym momencie NIEPRZYJEMNA. Szkoła nie tylko w pierwszym momencie.

A i tak zwykle nie ma czasu na aklimatyzację.

Tak, w czwartek miałam pierwszą tegoroczną klasówkę. Z Lalki Bolesława Prusa. Książkę przeczytałam, więc na pewno dostanę maksymalną ilość punktów ^^.

**********
A teraz dla wszystkich, którzy tak jak ja są już nieco znudzeni szkolną codziennością, krótki przerywnik:


Film wcale nie jest drażliwy, bądź przeznaczony tylko dla jednej strony społeczeństwa. Reprezentowane są w nim dwa, raczej skrajne grupy ludzi i poglądów. Myślę, że każdy znajdzie tu coś z czego będzie mógł się pośmiać (albo Szanownego Pana Pedała staropolskim nazwiskiem zwanego Szwed albo Pana Cejrowskiego, który jest przecież i Żydem i masonem*…) ;)

*I faszystą, nazistą, nacjonalistą, ksenofobem, homofobem, zdrajcą Polski, antyfaszystą, antysemitą, kołtunem, Brunatnym Księciem Polskiego Ciemnogrodu, Królem Zaścianka itp., itd. (Więcej w książce Cejrowskiego Kołtun się jeży).

Opublikowane w:  on 12 wrzesień 2009 at 11:04 am Komentarze (1)
Tags: , , , , , , ,

Cabbage or vodka – that’s what she likes

Kiedy czlowiek jest daleko od domu, a otaczajaca go rzeczywistosc jest inna niz rodzima (nie ma polskich literek w klawiaturze na ten przyklad…) i kiedy najwiekszym jego problemem jest wybór* pomiedzy tostem z miodem a tostem z brazowa packa o nazwie MARMITE to czlowiekowi chce sie zyc. I nie koniecznie chce sie wracac do szkoly.

Oj NIE.

A prawda jest taka, ze biezacy sierpien spedzam w Anglii, w Wareham u ludzi których jeszcze miesiac temu nie znalam, a dzis… znam. Znam bardzo dobrze. Ale to nie jest istotne! Istotne jest to, ze w sobote bylam na weselu. Tak jest – angielskim. A ze tutaj pi legalnie mozna od 17 lat, a oni kojarza Polske glównie z wódka… Nie moglam zawiesc ich oczekiwan, prawda?
Wesele na szczescie nie bylo duze i nie bylo calonocne, ale i te 100 osób z hakiem które wypowiaday do mnie w wiekszosci pare zdan, których sens ogólny miesci sie w zdaniu:
- Poland? Would you like a drink then? Oh, sorry there is no vodka…
Byli mna zachwyceni ;D

Osobiscie, goraco i szczerze polecam samodzielne, samotne i nieco przerazajace podróze w nieznane.
_________
* to nie jest ‘u’ kreskowane. To jest o z akcentem.
_________
Napisze wiecej i dokladniej i szczegolowiej jak wroce do Ojczyzny albo jak dostane gdzies klawiature z polskimi znakami. Argh.

Opublikowane w:  on 25 sierpień 2009 at 3:33 pm Dodaj komentarz

Lepiej niż w Mario Bros…

- Ania! Znowu grasz w te idiotyczne gry?…

- Nooo… Już mi tylko trzy życia zostały…
- Oj, idź się pobaw na podwórko! Nie psuj sobie oczu…
I już mam zadowolona usiąść i przystąpić do niszczenia własnych, gdy nagle odzywa się we mnie Odpowiedzialna i Roztropna Starsza Siostra:
- A w ogóle to wiesz że w prawdziwym życiu to nie ma się tylu co w grze, prawda? I że jest zupełnie inaczej…
- No wiem Aga! Tak na prawdziwo to ja mam dwa – jedno zwykłe i jedno wieczne.
Nie ma to jak dać dziecko do przedszkola prowadzonego przez siostry zakonne – niby grzeczne, mądre i posłuszne, a jednak życia nie szanuje. Bo ma drugie, lepsze!

A Mario ma tylko 5….

Argh. Nie wiem co mnie podkusiło, ale stało się: nieopatrznie włączyłam panią Senyszyn w rozmowie z Nieważne Kim Bo I Tak Ona Jest Najważniejsza. Wakacje są a człowiek się denerwuje… A, to może kilka cytacików zarzucę:
p. Senyszy: Dzieci interesują się już sprawą seksu w wieku kilku lat. Taaa, jasne. A pedofile ich zaspokajają, tak?
A na pytanie skąd wziąć na nich pieniądze mądra pani profesor od wszystkiego odpowiada: No po prostu zwolnić katechetów, im nie płacić i będą pieniądze!
Ciekawe czy zapytana o receptę na kryzys gospodarczy ośmieliłaby się powiedzieć: No to zajmijmy majątek Kościoła i niech katolicy płacą podatek religijny! Od każdej zmówionej Zdrowaśki!

I jeszcze schodzi mi skóra. Z pleców. Zejdzie i będzie jak nowa, prawda? Prawda?!
W każdym razie teraz niesamowicie swędzi i mam ochotę tarzać się po ziemi. Po czymkolwiek, nie musi być ziemia…
Czuję się jak wąż, który zrzuca wylinkę*. Aaaaaaa!

__________
*No dobrze, nie wiem jak czuje się taki wąż, ale uwierzcie mi, że ja czuję się tak samo. Swędzi**!!!!!!
**W sumie lepsze swędzenie niż okropny, piekący ból, który uniemożliwia podjęcie jakiejkolwiek czynności z leżeniem na plecach (w tym spaniem) włącznie. Swędzenie najbardziej przeszkadza w bezczynności. Ze spaniem włącznie. …
Ogólnie ostatnio nie śpię najlepiej. :P
__________
Gdyby to miał być post okolicznościowy to byłby z okazji dziesiejszego koncertu Britney Spears na Torze Wyścigów Konnych na Służewcu w Warszawie :D Cieszy mnie on prawie tak samo jak koncert Madonny… Nie bardzo.

Opublikowane w:  on 24 lipiec 2009 at 8:49 pm Dodaj komentarz