Nawet nie do obrazu…

… do OKNA gadam!

Zdeptana, poniżona, upodlona przez język polski. Przez moja krwawicę, moje korzenie, mój kochany ojczysty język dziadów i pradziadów. I prababek i cioć i wujków i stryjów. I ojca i matki. Generalnie cała rodzina od zawsze do mnie po polsku mówiła, a tu nagle, ale tak ZUPEŁNIE nagle, okazuje się, że maturą, która najbardziej mnie stresuje jest matura ustna z języka POLSKIEGO. !

Co więcej, okazało się, że ja w tym języku moich znamienitych przodków i ich współziomków nie potrafię ani jednego poprawnego zdania sklecić. Czarna rozpacz. I pytam, pytam się: dlaczego nie mogą mi dać obrazka do opisania? Albo dwóch? Albo trzech? Albo czterech? Albo…

Nie, nie, nie. 5 to byłaby już znaczna przesada i na to zgodzić nam się nie wolno.

A teraz wracam, do Amazońskiej Krainy, która kiedyś mnie olśniewała, a dziś jest mi towarzyszką w moim upadku.

Hm, jak w sali, w której wygłaszać będę moją prezentację będzie OKNOz widokiem na drzewo (to jest BARDZO Ważne, żeby było drzewo) to poczuje się jak u siebie w domu i Dam Radę! Jak okna nie będzie to poproszę o zmianę miejsca prezentacji, bo normy unijne dla Miejsc Prezentacji Publicznych wyraźnie mówią o  k o n i e c z n o ś c i   wyposarzenia Miejsca w OKNO. Tak im powiem!*

*Oczywiście, że nie powiem, bo odważna jestem tylko na papierze.**

**Ta zaprezentowana odwaga to czysta głupota***

***W takim razie głupia jestem tylko na papierze :)

Published in: on 18 Maj 2010 at 7:29 pm  Komentarze (5)  
Tags: , , ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.