W Brew Matematyce.

Tak jest: piszę tylko i wyłącznie dlatego, że jutro mam klasówkę z matematyki, z optymalizacji. Błe. Nie dość, że nie lubię to jeszcze nie umiem, a nałożenie się na siebie tych dwóch faktów nie może zaowocować w, nazwijmy to, chęciach do nauki. Oooo nie. Powiem więcej: nauka w tym szczególnym i historycznym momencie, byłaby niczym innym jak działaniem wbrew naturze, wbrew człowieczeństwu i w ogóle W BREW.

Jaki ładny temat: Działanie W Brew. W brew, działanie. We brew. Brew, brew, brew. Czasami mówimy, że “coś nas kole w oczy”, a tu w BREW. I działanie. Działanie w brew na pewno nie należy do działań zakończonych sukcesem. Ani do działań sensownych. Jaki to mam sens: działanie w brew? NI MA. To jest to:

Działanie W Brew – działanie bezsensowne, nie mające szans powodzenia; skazane na przegraną.

Jestem z siebie dumna, wymyśliłam nowe wyrażenie w języku polskim. Powinni mi za to co najmniej Nobla z literatury przyznać. Albo pokojowego, bo czemu nie.

A ostatnie właśnie byliśmy świadkami wielko-pomnego wydarzenia, które pokazało wszystkim niedowiarkom, iż walka z Globalnym Ociepleniem, nie tylko ma sens, ale nawet działa. Bo jak inaczej można tłumaczyć śnieg w połowie października? Tylko sukcesem tej walki. A dokonując pewnej interpretacji faktów mogę powiedzieć więcej: to natychmiastowe oziębienie zawdzięczamy faktowi pozbycia się żarówek 100-watowych i zastąpienia ich nowymi, lepszymi, droższymi i świecącymi na BIAŁO żarówkami energooszczędnymi!
(Osobiście apeluję natomiast o niezwłoczny powrót do świetlówek tradycyjnych, do palenia liści, do produkowania jak największej ilości CO2 i o walkę z zimą. Jak się zjednoczymy to jeszcze pozbędziemy się tej całej warstwy ozonowej! A jak!

Ogólnie jest mi zimno.)

No popatrzcie jaka ta cała Matematyka może być inspirująca… :)

Opublikowane w:  on 19 październik 2009 at 4:22 pm Komentarze (1)
Tags: , , , , , ,

Bardzo ładnie skomponowany tekst literacki (tudzież bardzo ładny tytuł)

Gdyby nie to, że właśnie uczę się matematyki, to bym coś napisała. A tak, to jedynie szybko i skrycie poinformuję wszystkich zainteresowanych, że spadł śnieg.

Spadł sobie beztrosko, nie zważając na to, że jest dopiero połowa października. Spadł, zapominając najzupełniej o tym, iż jest przynależny Świętom Bożego Narodzenia, Sylwestrowi, ferią zimowym i innym Ściśle Wyszczególnionym Okresom ZIMOWYM.

W każdym razie spadł śnieg, a ja nie jestem gotowa na śnieg.
Nie tylko ja zresztą… Ani Koleje Mazowieckie, ani bardziej światowe PKP, ani ZTM nie są przygotowane ani na śnieg, ani na mróz, ani na pasażerów.

A, a ja nie jestem przygotowana do klasówki z matmy.

________________________
Właśnie się zachwyciłam kompozycją klamrową tego tekstu. :)

Opublikowane w:  on 14 październik 2009 at 9:59 pm Dodaj komentarz
Tags: , , , , , ,

Czas czasem czasem czas cha-cha!

Jak człowiek ma do wyboru pisać po polsku lub pisać po hiszpańsku, to chyba zdrajcą narodowym! bądz poliglotą uczonym musiałby być żeby wybrać obcy dla się język! A co ma począć patriota-poliglota (czyt. Ja), któremu serce nie pozwala na przedkładanie czegokolwiek, a zwłaszcza wypracowania, do szkoły, na język hiszpański, pt.:

Kilka dni temu wróciłeś z wycieczki organizowanej przez biuro podróży. napisz list do kolegi, w którym:
* poinformujesz, dokąd pojechałeś na wycieczkę i kto był jej organizatorem
*napiszesz o problemach związanych ze środkami transportu oraz o fatalnych warunkach zakwaterowania
*wspomnisz o atrakcji, która najbardziej Ci sie podobała i uzasadnisz dlaczego
*zapytasz kolege o jego letnie wakacje i poprosisz o przysłanie zdjęć z wakacji

pamietaj o zachowaniu formy listu, nie umieszczaj adresow. dlugosc listu powinna wynosci od 120 do 150 słów.

przed interesy jego własnego, tj. Polskiego narodu*. I przepraszam, ale czym innym jest forma listu, jak nie umieszczaniem adresu na kopercie? Co? – list bez adresu? Toż to w podstawówce dzieci wiedzą, że takowy nie dotrze do adresata…
Z przykrością muszę także stwierdzić, iż temat jest ułożony tendencyjnie (cokolwiek miałoby to w tym kontekście oznaczać) i że dyskriminuje większość uczniów, którzy nie mają ochoty na pisanie listów po hiszpańsku, do swoich hiszpańskich kolegów, których nie mają.

I jeszcze nie rozumiem, dlaczego czas płynie niejednostajnie. Tak, tak, myślę, że wszyscy tego doświadczamy, a to że nie jesteśmy w stanie udowodnić inaczej niż empirycznie o niczym nie świadczy, a jeśli już musi o czymś świadczyć, to może o prawdziwości tezy. To co możemy zrobić, to zaobserwować kiedy przyśpiesza a kiedy zwalnia. Takimi punktami ślamazarnymi są język polski, matematyka jak mi się nie chce, język polski, siedzenie nad książkami typu PODRĘCZNIK, Potop pana Sienkiewicza też ma podobne właściwości, ale to nas nie powinno dziwić, gdyż jako powieść historyczna Potop w pewnym sensie cofa czas. Czy czas czasem przyśpiesza? No chyba musi, bo inaczej by się nie wyrównało. Kiedy? Ciężko powiedzieć, ale zazwyczaj w czasie 15 minut mierzonych wg. Mojego Bezwzględnego Poczucia Czasu gry w Raymana (który, notabene, wcale nie jest żadną z odmóżdżajacych gier komputerowych. Gra się na komputerze, a po chwili człowiek nie wie jak się nazywa i dlaczego jest w jakimś dziwnym budynku a nie w Magicznym Lesie i dlaczego nie goni złego kapitana Rudobrodego tylko ma pisac jakieś wypracowanie…) mija około dwóch godzin, co może być dobrym tropem.

Jest godzina 19:13, a jakoże właśnie biorę się za wypracowanie z hiszpańskiego, to ośmiele się przypuszczać, iż do 19:45 zostały 3 godziny 28 minut.

*Bo wypracowania na język polski to szanowna Autorka pisze z nieskrywaną ochotą iiiii CHYŻO.**
** Ohohoho! Może ja w sobie szczelnie skrywam tę ochotę, hę?

Opublikowane w:  on 5 październik 2009 at 6:15 pm Komentarze (3)
Tags: , ,

Ał.

Usiadłam na łóżku w pokoju, jedynej miękkiej oazie spokoju w domu* i rozpoczęłam dysputę z jedyną inteligentną i dojrzałą osobą**, która była w pobliżu.

- Nie jesteś głodna – tak jej mówię. (Mój brzuch to Ona, a do tego jest osobą.). (Druga kropka – ta po nawiasie – jest poprawna, pierwsza jest sensowna.) (Jedna poprawna wystarczy na co najmniej trzy sensowne.) :)
- Taaaaak***?? A skąd możesz wiedzieć czy JA jestem głodna? Czy my mamy ze sobą cokolwiek wspólnego?! Kim ty w ogóle jesteś?!
Chociaż wszystko zostało wykrzyknięte z przerażającą pewnością siebie, przez którą przedzierał się jakiś taki… głód?, ja nie poddałam się (od czego w końcu ma się Silną Wolę) i przedstawiając racjonalne argumenty wytłumaczyłam B., że to głownie w jej interesie leży ograniczenie spożywanych w ciągu dnia posiłków do liczby policzalnej.
- To nie chodzi o to żeby być głodnym, po prostu jak się trochę zahartujesz to nie będziesz czuła chęci jedzenia, co w gruncie rzeczy wydaje mi się wygodne.
(Pamiętajcie o tym, że to JA, nie ona czuję smaki potraw, a więc Jej chodzi jedynie o zaspokojenie głodu. Ja oczywiście mam potrzeby wyższe – jem, bo lubię.)
- A wiesz, że jak będziesz mniej trawiła, to będziesz miała więcej czasu dla siebie? – kontynuowałam – Będziesz mogła o siebie zadbać, rozwinąć się****, oczyścić… Zobaczysz, od razu poczujesz się lepiej!
Entuzjazm tryskał ze mnie jak olej z nagrzanej do smażenia kotletów schabowych patelni. Chyba zapalił B.
- Chyba mnie przekonałaś, jak dziś nie strawię kolacji, to może do rana zdążę się trochę zmniejszyć…
- No widzisz! – zachwyciłam się swoim sukcesem, zachwyciłam się sobą i przyszłością. Nie zauważyłam tylko jak Silna Wola gdzieś wyszła.
- Agaaaa! Chcesz tort skończyć? Bo została resztka. – Mama jest kochana, a Mamie się przecież nie odmawia, prawda?
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem! – zdążyłam wykrzyknąć, zanim chyżo***** opuściłam i pokój i zdezorientowany Brzuch na łóżku.

A zdezorientowane i opuszczone brzuchy mają to do siebie, że lubią boleć.

____________

* W domu jest jeszcze jedna oaza spokoju, ale nie jest miękka i po dłuższym użytkowaniu owej zostają na pupie czerwone pręgi…

** W pobliżu była również Ania, (moja siostra lat 7,) która jest dojrzała, Mama, która jako fizyk jest inteligentna z definicji oraz Marysia (druga siostra, lat 15 (skończone wczoraj :) )), która może w przyszłości dojrzeje. Taty nie było. Gdyby był napisałbym, że BYŁ.

*** Nie, to w żadnym wypadku nie był głos wygłodniałej matematyczki. I już na pewno nie ze Staszica.

**** No może nie w sensie dosłownym…

***** Chyżo niczym sarna, zając, antylopa… Bardzo lubię słowo chyżo.

Opublikowane w:  on at 4:14 pm Komentarze (4)