Lepiej niż w Mario Bros…

- Ania! Znowu grasz w te idiotyczne gry?…

- Nooo… Już mi tylko trzy życia zostały…
- Oj, idź się pobaw na podwórko! Nie psuj sobie oczu…
I już mam zadowolona usiąść i przystąpić do niszczenia własnych, gdy nagle odzywa się we mnie Odpowiedzialna i Roztropna Starsza Siostra:
- A w ogóle to wiesz że w prawdziwym życiu to nie ma się tylu co w grze, prawda? I że jest zupełnie inaczej…
- No wiem Aga! Tak na prawdziwo to ja mam dwa – jedno zwykłe i jedno wieczne.
Nie ma to jak dać dziecko do przedszkola prowadzonego przez siostry zakonne – niby grzeczne, mądre i posłuszne, a jednak życia nie szanuje. Bo ma drugie, lepsze!

A Mario ma tylko 5….

Argh. Nie wiem co mnie podkusiło, ale stało się: nieopatrznie włączyłam panią Senyszyn w rozmowie z Nieważne Kim Bo I Tak Ona Jest Najważniejsza. Wakacje są a człowiek się denerwuje… A, to może kilka cytacików zarzucę:
p. Senyszy: Dzieci interesują się już sprawą seksu w wieku kilku lat. Taaa, jasne. A pedofile ich zaspokajają, tak?
A na pytanie skąd wziąć na nich pieniądze mądra pani profesor od wszystkiego odpowiada: No po prostu zwolnić katechetów, im nie płacić i będą pieniądze!
Ciekawe czy zapytana o receptę na kryzys gospodarczy ośmieliłaby się powiedzieć: No to zajmijmy majątek Kościoła i niech katolicy płacą podatek religijny! Od każdej zmówionej Zdrowaśki!

I jeszcze schodzi mi skóra. Z pleców. Zejdzie i będzie jak nowa, prawda? Prawda?!
W każdym razie teraz niesamowicie swędzi i mam ochotę tarzać się po ziemi. Po czymkolwiek, nie musi być ziemia…
Czuję się jak wąż, który zrzuca wylinkę*. Aaaaaaa!

__________
*No dobrze, nie wiem jak czuje się taki wąż, ale uwierzcie mi, że ja czuję się tak samo. Swędzi**!!!!!!
**W sumie lepsze swędzenie niż okropny, piekący ból, który uniemożliwia podjęcie jakiejkolwiek czynności z leżeniem na plecach (w tym spaniem) włącznie. Swędzenie najbardziej przeszkadza w bezczynności. Ze spaniem włącznie. …
Ogólnie ostatnio nie śpię najlepiej. :P
__________
Gdyby to miał być post okolicznościowy to byłby z okazji dziesiejszego koncertu Britney Spears na Torze Wyścigów Konnych na Służewcu w Warszawie :D Cieszy mnie on prawie tak samo jak koncert Madonny… Nie bardzo.

Opublikowane w:  on 24 lipiec 2009 at 8:49 pm Dodaj komentarz

Zagońmy dzieci do roboty!

Argh.
Kiedy słyszę pseudoekspertów wymądrzających się w radio na temat tego, że dziecko pracując nieodwracalnie traci dzieciństwo to mnie krew zalewa. Panie [w tym przypadku] chyba same były pozbawione dzieciństwa i nie wiedzą na czym ono polega! Bo dzieciństwo to nie żadne warunki środowiskowe tudzież społeczne, ale stan ducha! Przecież kiedy mówimy o kimś dorosłym, że z niego dziecko, to nie chodzi nam o to, że ma łatwe, lekkie i przyjemne życie. Mówimy tak o kimś, kogo stosunek do życia jest lekki, kto potrafi cieszyć się każdą głupotą, a o sprawach mniej przyjemnych szybko zapomina.

Pomagać mogą, nosić wodę też.

Dzieci, którym pozwala się (a nawet lekko przymusza) robić rzeczy pożyteczne, a więc inne niż gra w Chińczyka, w karty czy w komputerową rąbankę, czują się z tego dumne. Czasem same o tym nie wiedzą, no ale…
Czy małe, powiedzmy sześcioletnie dziecko, pomagając ojcu w pracy zarobkowej jest wykorzystywane? Panie w radio zgodnym chórem zakrzyknęły TAK! i argumentując swoje zdanie powiedziały: Każąc małemu dziecku pracować, wrzucamy mu na barki odpowiedzialność, która nie tylko może, ale wręcz musi je przygnieść. Ono nie jest w stanie psy-chi-cznie wytrzymać pracy, a ponadto bleble, ble, ble…. Ja natomiast na postawione powyżej pytanie odpowiadam NIE!, a Paniom_Expertkom (które i tak mnie nie słuchają (bo i nie mają jak)) powiem tak: Każąc małemu dziecku pracować, dajemy mu możliwość wykazania się, zasmakowania prawdziwego świata. Odpowiedzialność, którą je obarczamy… Tak naprawdę nie istnieje. Dobrze jednak jest, gdy dziecku wydaje się, że jest inaczej. Wtedy czuje się ważne: w końcu nie każdy może pomagać rodzicom w utrzymaniu rodziny, prawda? Od strony psychicznej dziecko znosi pracę znacznie lepiej niż osoba dorosła: wszystko je interesuje, we wszystkim potrafi znaleźć coś ciekawego. Prawdą jest, że równie szybko jak zapala się do pracy, traci zapał, ale można to albo wykorzystać w pracy dziecka nad charakterem albo po prostu często zmieniać mu zajęcie. Ponadto nie da się pominąć faktu, że przy wspólnej pracy rodzica z latoroślą jego budują się więzi rodzinne, a co więcej ble, ble, bleble….*

No to sobie pogadałyśmy xD

Temu mówię NIE

Dla jasności: ani ja nie mówiłam, ani wspomniane Panie nie mówiły o przypadku wykorzystywania dzieci do ciężkiej harówki, tak jak to się dzieje w Afryce czy Indiach (gdzie ponadto są okaleczane, aby lepiej żebrały), wyręczania się dziećmi itp. Chodziło o obowiązki domowe (typu wyrzucanie śmieci, zmywanie naczyń), bądź pomoc rodzicom w pracy, jeśli ci mają własny zakład, firmę (np. restaurację i dziecko może pomagać w kuchni, rozkładać talerze – oczywiście wszystko z umiarem).

________________________________
*Jeśli Szanowny Czytelnik spojrzy na długość przytoczonych wypowiedzi, to może mieć wrażenie, iż osoba przytaczająca była lekko stronnicza. Czytelnik jest w błędzie: byłam bardzo stronnicza.

Opublikowane w:  on 13 lipiec 2009 at 3:59 pm Komentarze (1)
Tags: , ,

Wybór Jacsona

Upał rozleniwia. Ojjjj rozleniwia. Nawet, tak jak w przypadku dnia dzisiejszego, gdy rzeczywistego skwaru nie ma, za to od czasu do czasu skrapia nas woda z nieba (święcona?), to on i tak rozleniwia. Sama groźba gorąca wystarcza w zupełności, a nawet z nadmiarem. A jak jeszcze człowiek wpadnie na fantastyczny pomysł pod tytułem POBIEGAM SOBIE, a co gorsza go zrealizuje, to już mu się zupełnie nic nie chce. I wtedy, przychodzi ten Wielki Moment, w którym dopada nas chęć poudawania, że pracujemy. No, ale co zrobić jak nam się NIE CHCE? Ano można włączyć komputer (jakby nie patrzeć jest to jakaś czynność, a nakład energii jest niewielki*). Potem dla większego wrażenia, za pomocą myszki uruchamiamy odtwarzać plików muzycznych i oddajemy się słuchaniu muzyki. Ahhh, delektować można się do woli…. Hm mm
Ohhh, ahhh
Uuuuuuuu – ła!
Heee…
Hm hm, znudziło się? Nic to! Klikamy w ikonkę przeglądarki internetowej i juz po chwili odkrywamy czekający na nas Świat Uciech i Zabaw Wszelakich. Jesteśmy hardcorowi? Nieee, gdzieżby tam! Żadne redtuby nas nie interesują. Więc… w pasek adresu wpisujemy demotywatory.pl i zabawa trwa do rana! :P

A jak ktoś potrzebuje złudzenia twórczej pracy, to włącza wordpress.com i dzieli się swoim nicnierobieniem ze światem.

_______________________
*Zwłaszcza, gdy opanujemy włączanie maszyny nogą. Wtedy nawet nie trzeba giąć karku :]
_______________________
Takie tam znalazłam na dysku… No nie ważne xD
Black or White
(Sama zrobiłam :D )

Opublikowane w:  on 9 lipiec 2009 at 6:48 pm Dodaj komentarz