Jest godzina 7:41, właśnie dotarło do mnie że jednak mam co robić. Baza danych na informatykę grzecznie czeka! Wohoł! Ale… czy mam jakąkolwiek szansę ukończenia jej, gdy zaledwie godzina dzieli mnie od wyjścia z Domu do szkoły, a ja już mam…eeee.. pomysł? Otóż NIE. (Można to sobie wyliczyć stosując przeróżne permutacje, kombinacje, wariacje z i bez powtórzeń; i można też tego nie robić, a na to miejsce zjeść kanapkę marnując 15 minut swojego czasu, a potem zjeść drugą kanapkę (bo co to jest jedna kanapka?) tym razem zużywając jedynie 10 minut (w końcu praktyka czyni mistrza jakby nie patrzeć) i nie mieć już najmniejszych wątpliwości, że zaczynanie czegokolwiek co ma się nazywać Baza Danych nie ma najmniejszego sensu. A, i można też poczuć nagły przypływ natchnienia, którego broń Boże nie wolno nam zmarnować.)
Natchnienie właśnie mi się skończyło, idę coś zjeść. ;D
Czuję bardzo daleko idące pokrewieństwo dusz między nami.