Bo ja poprostu lubię jak mi ktoś opowiada bajki. A jak jeszcze historia jest naprawde dobra, a wykonanie nie jest lepsze tylko dlatego że jest to niemożliwe, to żyć nie umierać! I nawet to, że leżąc w łóżku odpływam powoli w krainę snów i niewiele rozumiem z tego co czytający chce mi przekazać (a czyta w języku angielskim), nie jest w stanie sprawić, że opowieść mniej mi się podoba. Tak sobie myślę, że to chyba jest talent. Tak – to zdecydowanie jest talent. Oszlifowany i zadbany. Fantastyczny talent, którym jego posiadacz bezwstydnie dzieli się ze mną… Facet, który czytając swoje własne historie i opowiadania, otwarcie przyznaje, że lubi to robić i że, sądząc po reakcjach ludzi, robi to dobrze.
A głos… (Znam tylko jeden głos który może się z nim równać i, jakoże jego właściciel jest chyba równie leniwy jak Neil Gaiman, myślę że może daleko zajść
.) Głos ma zajebisty. (Przepraszam za użycie tego mało literackiego określenia, ale jego głos jest poprostu zajebisty!, więc żadnego innego słowa użyć nie mogę.)
- A może byś się pouczyła zamiast słuchać tych bzdur? – (Tata nie zna się na … na niczym się nie zna xD)
Może. Ale nie sądzę.