xD

Gdy w mojej głowie powstawał plan tego postu pierwsze jego zdanie brzmiało: “Wczoraj był poniedziałek.”. Bystry umysł spostrzeże, iż działo się to we wtorek. Owszem. Dziś jest czwartek, a ja nareszcie zdołałam znaleźć odrobinę czasu i siły by coś tu z siebie wyrzucić.

W poniedziałek był Poniedziałek. Przyszłam do szkoły, szczęśliwa. Nie róbcie głupich min mających wyrazić niezrozumienie bądź skrajną reakcję szokową: brak pierwszej lekcji w postaci polskiego i perspektywa drugiej o nazwie Włef jest w stanie zdziałać cuda. Mój humor polepszył się jeszcze gdy na tzw. (Szkolnej) Tablicy Nadzieji zidentyfikowałam szczęśliwy numerek jako swój – 25!

Geografia.
Dzwonek, wchodzi (Pan Profesor) Wiesio, zaczyna się lekcja. Wyjmuję piórnik, zeszyt… zaraz zaraz! Gdzie jest zeszyt?! Aaaaaa, nie ma! Sytuacja o tyle dramatyczna, że jestem jedną z niewielu (pięciu?) osób pozostałych bez oceny z odpowiedzi, a Wiesław pyta regularnie. I ponad połowa oceny to ocena z zeszytu.
Szybko podjęta decyzja i …
- Zgłaszam nieprzygotowanie!
- Numer…? – Wiesio ze swoim zniewalającym błyskiem w oku.
- 26.
Szuka w dzienniku. Najpierw numeru, potem odpowiedniej rubryki, potem … Właściwie nie ma już czego szukać, a on nadal topi oczy gdzieś w okolicy numeru 26.
- Coż dużo tych nieprzygotowań… – mruczy, ale posłusznie wpisuje.
- Jak to dużo? Drugie przecież… – mruczę w odpowiedzi.

Mijają kolejne minuty lekcji, sięgam do plecaka. Prawdopodobnie tak-po-prostu-z-nudów, nie pamiętam. Macająca kolejno dwa duże zeszyty, jeden od matmy drugi od fizyki, moja ręka natrafia na jakiś-mały-którego-nie-powinno-tam-być. Dziwie się (mniej więcej tak jak hiszpański kelner usłyszawszy prośbę o herbatę). Skanuje zeszyt wzrokiem i dziwie się jeszcze bardziej (hiszpański kelner poproszony o herbatę z cytryną). Ci co tak bardziej mają mózgi przetarte pewnie już odgadli i nudzą się niemiłosiernie, ale i tak napiszę: mój utracony zeszyt do geografi znalazł się!
Haha, bardzo śmieszne.

Posiedziałam około 5 minut oswajając się z myślą jaka to jestem głupia, gdy nagle uświadomiłam sobie że przecież mam szczęśliwy numerek! Aaaaaaaaaaaaa!

Aaaaaaaaaaaaaaaa!AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

Dopiero we środę na lekcji chemii, a właściwie na klasówce z niej * coś mnie oświeciło i zdruzgotana swoim własnym, nieuświadomionym geniuszem wykrzyknęłam (ze względu na warunki tylko ‘wewnętrznie’) “Hahaha, zgłosiłam nieprzygotowanie numeru 26-ego! Oooooo, biedna Martika!). Na przerwie tę wersję wydarzeń potwierdziło kilku świadków, a sama Martika przyznała, że jeśli tak to byłoby to już jej trzecie (przy dozwolonych dwóch) nieprzygotowanie (które Wiesiu WPISAŁ).

Nie ma co mówić, jestem sprytna. xD
______________
*Inną sprawą jest to, że na klasówce przepisując dane z zadania zamiast 4,48 dm, napisałam 44,8 dm i zadowolona rozwiązałam zadanie…

Opublikowane w: on 27 listopad 2008 at 5:50 pm Komentarze (2)
Tags: , ,

Himeryzm umysłowy

Pare dni temu śniło mi się, że wróciłam do domu i było jeszcze jasno.
Mój ostatni tydzień trwał dwa tygodnie. 12 dni z rzędu w szkole, bez weekendu. Cóż, bywa. Zaiste, dziwne jest to, że te nadprogramowe godziny spędzone w Staszyc High School napełniają mnie dumą. Warto było. :)

Dziś jest sobota, a ja rozpływam się w sferze nic-nierobienia. Po dłuższym_niż_zwykle okresie napiętego planu dnia, możliwość spania tak_długo_jak_dusza_zapragnie jest tak zaskakująca, że paraliżuje. I śpi się jeszcze dłużej. A potem jestem już tak rozleniwiona i zdziwiona, że wolno mi być rozleniwioną, że pragnę doświadczać tego stanu jak najdłużej. …

(A w przyszłym tygodniu czekają na mnie kolejne klasówki. Tym razem prym wiodą biologia, chemia i matematyka. )

Spadł śnieg. Gdyby było go na tyle dużo, aby dało się z niego cokolwiek ulepić to ulepiłabym to. Tak jest, cokolwiek!

Spadł śnieg. Idą Święta. Zaraz na swych saniach przyjedzie Mikołaj i sposobem, który tylko on zna wrzuci pod choinkę prezenty, tak że dzieci pomyślą, że to rodzice, rodzice, że dziadkowie, a dziadkowie… A dziadkowie żyją dłużej i wiedzą więcej.

(Święta dopiero za miesiąc, a jako że zbliża się koniec semestru to miesiąc ten wcale nie będzie przepełniony chrześcijańską miłością do bliźniego. Oj niee… Aja jaja jaj…!)

***
Kończę! Idę na dwór pobiegać w śniegu, którego już prawie nie ma!

Opublikowane w: on 22 listopad 2008 at 11:51 am Komentarze (2)
Tags: , , ,

11.11.1991

Dziś 11 listopada. Rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Dzień bardzo ważny dla każdego Polaka.
Dla mnie dzień ważniejszy niż dla całej reszty Polaków. Bez tego dnia nie byłoby nie tylko Polski Niepodległej ale i MNIE! Na szczęście jestem. :)

O godzinie 19:30 skończe 17 lat. Moja mama opwiadała mi kiedyś, że w chwili, w której przyszłam na ten świat, a właściwie wyszłam na ten świat spojrzała na zegar wiszący na ścianie i pomyślała, iż małżonek jej a ojciec córki jej właśnie włącza “Dziennik”.

I nie myliła się. :)

hmm, co by tu … Wiem, wiem!! Możecie mi składać życzenia! W komentarzach! A kto złoży życzenia będzie sobie mógł sam zażyczyć życzenie :D . Dla siebie!
A poważnie fajnieby było gdyby, jeśli ktoś ma jakiś pomysł na temat na który mogłabym napisać to niech rzuca bo ja cierpie na chwilowy brak i z wdzięcznością przyjmę wszelkie zamówienia. (A jak nikt nic nie napisze to ja też nic nie napisze xP)

Opublikowane w: on 11 listopad 2008 at 6:27 pm Komentarze (3)
Tags: , , , ,

Brzydkie kaczątko – historia prawdziwa part2

3.

30 lat później – 2008 rok

Rozpoczęła się najbardziej barwna i kontrowersyjna kampania prezydencka w USA. Zarówno barwna jak i kontrowersyjna ze względu na tego samego człowieka: Baracka Obamę. Jego kontrkandydatem był znany głównie z McDonalda, John McCain. Hmm… trudno się dziwić że przegrał.

Tak jest! Wygrał nasz stary znajomy – Barack. Jak?, zapytacie, przecież nie miał ani poparcia Białych, ani Czarnych, jak zdołał osiągnąć taki sukces?! Ajjj, zdolny był, nie da się ukryć. Zdolności odziedziczył zapewne po tatusiu, bo i on, jak ojciec kilkadziesiąt lat wcześniej jego matce, dał Ameryce nadzieje na zmiany i lepsze życie. A Ameryka uwierzyła. Czy i ją Barack, tym razem Junior, po kilku latach współżycia pozostawi samą z ‘dzieckiem’? Mam nadzieję, że jeśli tak się stanie to Ameryka poradzi sobie równie świetnie jak jej obecny prezydent elekt. Stany Zjednoczone Ameryki zawsze mi imponowały wolnością, którą zapewniały swoim obywatelom. Zawsze były bliskie memu sercu. Również ze względu na fakt, że  - tu pozwolę sobie użyć skrótu myślowego i cytatu – w przeciwieństwie do Europy “trzymały swoich Czerwonych w rezerwatach, a nie w parlamentach”.

Barack Obama powierzchownie jest czarny, ale serce ma czerwone.

Opublikowane w: on 10 listopad 2008 at 5:06 pm Komentarze (8)
Tags: , ,

Brzydkie kaczątko – historia prawdziwa

1.

Dawno, dawno temu za górami, za lasami i za oceanem żyła sobie Ann Dunham. Była miłą, dobrą i piękną dziewczyną. Mogłoby się wydawać, że skoro natura obdarzyła ją tak chojnie pod względem fizyczno-cielesnym to poskąpiła jej rozumu. Ale nie! Ann była nadzwyczaj inteligenta.

Kiedy wraz z rodziną przeprowadziła się na Hawaje, rozpoczęła tam studia. Podczas jednego z wykładów z języka rozyjskiego jej uwagę zwrócił pewien czarny* jak smoła student. Był to w tym czasie jedyny czarny żak na całej uczelni. Pierwszy.

Ann zafascynował kolor jego… duszy. Zaczarowała ją pierwotna energia, którą Barack emitował. Był dla niej symbolem zmian, symbolem nadzieji, symbolem szansy na lepsze życie. Poznali się bliżej. Na tyle bliżej, że Ann zaszła w ciążę i urodziła Baracka Obamę Juniora. Mały Baraczek nie cieszył się ojcem, a jego matka mężem zbyt długo. Barack Senior zatęsknił za swym rodzinnym krajem, za plemieniem Luo, z którego pochodził, za rodzicami oraz resztą rodziny i powrócił tam, gdzie naprawdę przynależał. Zostawił swoją ukochaną.

2.

Barack Junior rósł i mężniał starając się cieszyć każdym dniem swojego życia. Nie było to łatwe: dojrzewał bowiem w czasach, w których Stany Zjednoczone Ameryki nie były tak tolerancyjne jak są dziś, a Barack był czarny. Był inny, był odmienny. Nie był ani w pełni Czarnym (jego matka była biała), ani Białym. Nie mógł liczyć na pełne i bezwarunkowe poparcie żadnej z tych dwóch grup.

Był jednak synem swojej matki. Był tym co zostało z jej marzeń i nadziei. I, zapewne natchniony słowami piosenki Feela “pokaż na co cię stać”, pokazał Ameryce i światu, że nie jest gorszy od innych.

CDN….

____________________________________________

* Jeśli kogoś burzy i zniesmacza fakt iż słowo “czarny” zostało napisane małą literą to niech jeszcze raz, ze zrozumieniem przeczyta całe zdanie, gdyż słowo to w tym przypadku zostało użyyte jako PRZYMIOTNIK, a nie jako rzeczownik. (Dla większego zrozumienia zanalizuj zdanie: To nie prawda że Biali są biali.)

___________________________________________

Życzenia urodzinowe dla Martiki:

Wszystkiego najlepszego!!!! xDD

Opublikowane w: on 9 listopad 2008 at 1:46 pm Komentarze (4)
Tags: ,