Don Pomosky

Nie pisałam tak długo, że chwilę temu gdy logowałam się na moje wordpress-owskie konto musiałam kilkakrotnie powtórzyć próbę wpisania hasła, aby wreszcie dotrzeć do tego prawdziwego (zdaniem komputera, bo moim zdaniem hasło było inne. tylko że to komputer akceptuje hasła, więc nie ma tu nic do gadania…). Powody mojego nie_pisania są tak prozaiczne, proste, błahe i prostackie że ich nie wymienie*.

Dlaczego napisałam? Bo tak.

***

Wczoraj pewna kobieta błagała mnie ze łzami w oczach, abym modliła się ‘do Bozi’ żeby pozwoliła jej umrzeć. Nie umiałam odpowiedzieć.

Inna, 93-letnia pani Stasia, całkowicie obcej osobie jaką dla niej jestem, wytłumaczyła racjonalnie dlaczego już niedługo umrze (z entuzjazmem wyliczając wszystkie choroby na które choruje i pokazując mi wszystkie leki, które bierze) opowiadając przy tym dużą część swojego życia i zapraszając na więcej.

Pani Marta uśmiechała się do mnie nie rozumiejąc co do niej mówię. Potem rozpłakała się krzycząc “o Jezusie, o Maryjo!”. Nie mogłam jej tak zostawić.
***
Nie da się chyba zapomnieć tych wszystkich ludzi, dla których wydarzeniem miesiąca jest uśmiechający się do nich inny człowiek. Nie da.

A czasem chciałabym zapomnieć. Bo jak nieszczęśliwy musi być człowiek, który nie posiada się ze szczęścia gdy powiesz mu zwykłe “dzień dobry”? Który modli się do Boga o śmierć. …

_________________
* Nie wymienię? A może jednak…
Huyh! Oto powody: nie miałam czasu, nie miałam siły, nie miałam czasu, nie miałam pomysłu, nie miałam czasu, nie miałam siły, nie miałam czasu, nie miałam tematu, nie miałam czasu, nie miałam ochoty, nie miałam czasu. Wyciągając “nie miałam” przed nawias otrzymujemy: (nie miałam)(6czasu + 2siły + pomysłu + tematu + ochoty). Analiza wyniku uświadamia nam (bądź nie) iż autor (a w szczególnym wypadku autorka) wypowiedzi nie miał głównie CZASU.

Opublikowane w:  on 16 październik 2008 at 5:04 pm Dodaj komentarz
Tags: ,

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://apiliszek.wordpress.com/2008/10/16/don-pomosky/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Leave a Comment