-”Tatoooo…?” -”Masz tu na loda dzieciaku i idź mi stąd!”

Mentorów i mistrzów w różnych dziedzinach życia mam wielu. Poczynając od Słodkiego Żu* w kategorii gwiezdnych wojen, idąc przez Panią Kanie (magistra z kropką) – kategoria życie, dalej przez prof. Stasiaka, który nie jest profesorem, ale jest z tego dumny, a kończąc na Macieju z Zadupia. Jednak przez te wszystkie postacie przewija się gdzieś (niczym cień nocy błądzący w blasku dnia) mój TATA. Jedyny (bo ja wychowuję się w tradycyjnej, polskiej rodzinie z jednym ojcem i jedną matką), niepowtarzalny i… no, jedyny i niepowtarzlany, to powinno wystarczyć.

Mój ojciec uwielbia przypominać mi i moim siostrom ile mu zawdzięczamy. Mamie z resztą też. Poczynając od najprostszych tekstów kierowanych do 6-letniej Ani typu: “a kto cie wczoraj uśpił?” (w domyśle oczywiście pozostaje autor pytania), albo “kogo kochasz bardziej mame czy tate?” – zadawane jedynie gdy mama znajduje się w pobliżu. Swej drugiej córce, Marysi, tata rzadko zadaje jakiekolwiek pytania. Dlaczego? Bo Marysia nie trzyma się reguł. Nie odpowiada odpowiednio. Jeśli o mnie chodzi to średnio raz na dwa dni słyszę wypowiadane tonem gdzieś pomiędzy wyrzutem a dumą: “ty wiesz kto cie na rękach nosił jak byłaś mała?”, “prawie mi z ramion nie wypadałaś…”, “jak tylko wracałem do domu zmęczony to mi padałaś w objęcia, a teraz… nawet herbaty nie chcesz staremu ojcu zrobić!”. Taaa, można by się nawet przejąć, ale nie gdy słyszy się podobne wypowiedzi od dnia w którym człowiek uświadomił sobie jak używać uszu.

Największy zarzut z ust taty: “No w Piliszków [rodowe nazwisko, przyp. red.] to ty nie poszłaś. Tak to Kuflewicz [nazwisko panieńskie żony ojca mego, przyp. red.] by postąpił, blokers jakiś, a nie prawdziwy ziemianin!”. Czasem podziwiam moją mamę, choć z drugiej strony gdy wypowiada to człowiek z taką niewinnością, nieświadomością i radością na twarzy to aż głupio się gniewać. A tata właśnie tak to wszystko mówi. Z pełną wiarą, że daje świadectwo prawdzie. Bez jakichkolwiek chęci ubliżenia drugiej osobie, sprawienia jej przykrości.

Komplement? Hmmm, najbardziej cieszy usłyszane od ojca “sam lepiej bym tego nie zrobił”, “idziesz w ojca”, “to masz po mnie”, “no, no, w matkę to ty się nie wdałaś”. Faktycznie świadczy to o olbrzymim poczuciu własnej wartości i uwielbieniu swojej osoby, ale cóż… Uwielbiam słuchać gdy tak mówi (do mnie rzecz jasna**).

Tatus jest uroczym człowiekiem. Temu chyba nikt nie zaprzeczy. Najbardziej zawsze smieszyły mnie podejmowane przez niego próby bycia SROGIM OJCEM, z których najdłuższa trwała może 5 minut i skończyła się gdy tylko pociągnełam nosem.

Ideałem może i nie jest, ale i tak będę mu gotować zupki na starość :)

___________________________________________
*Były wychowawca, nauczyciel fizyki i matematyki. To on pierwszy odkrył że wole od tyłu xDD. (żeby nie było to wyjaśniam, że nie było :D )
** chyba rzeczywiście poszłam w ojca ;)

Opublikowane w:  on 25 październik 2008 at 5:46 pm Komentarze (7)
Tags: , ,

Etat dla mędrca!

Z inicjatywy Francji, przywódcy państw unijnych powołali na szczycie w Brukseli 9-osobową “grupę refleksji” nazywaną też “radą mędrców“, w sprawie przyszłości Unii Europejskiej. Jej szefem będzie b. socjalistyczny premier Hiszpanii Felipe Gonzalez. Polska nie zgłosiła na razie swego kandydata.

Polska kandydata jeszcze nie zgłosiła, ale Szanowny Pan Premier zdążył się już w imieniu Narodu wypowiedzieć: “- Trochę inaczej niż w kraju, za granicą Lech Wałęsa cieszy się autentycznym autorytetem i to nie tylko jako żywy symbol, żywa pamiątka dawnych lat, ale jest traktowany jako człowiek bardzo mądry, czasami kontrowersyjny, czasami zaskakujący swoimi wypowiedziami, ale jeśli kogoś słuchają od nas, jeśli kogoś słuchają czasami nawet z otwartymi ustami, to Lecha Wałęsy.”
Może trochę niechcący tą wypowiedzią Pan Premier sam sobie przysolił, bo skoro to Lech jest tym jedynym, Wybrańcem, to on… no cóż, jego nie słuchają z otwartymi ustami.

Ja Lecha Wałęsy słucham nie tylko z otwartymi ustami, ale nawet z wielkim bananem (żeby nie powiedzieć EUROPEJSKIM BANANEM xD) na twarzy. I powodem mej radości nie jest bynajmniej jego mądrość. Myślę, że wypowiedzi typu “jestem za a nawet przeciw”, albo pamiętnych “plusów ujemnych i minusów dodatnich” nie trzeba nikomu przypominać. Myślę też, iż niewielu ludzi jestw stanie uznać tego pokroju słowa za oznakę jakiejś wybitnej wiedzy, nadzwyczajnych przemyśleń czy innych cech Mędrca. Mnie osobiście one śmieszą. Śmieszą w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Tylko że w momecie, gdy wiedzę Lecha który z pełnym przekonaniem mówi, że jest symbolem Solidarności, walki z komunizmem, symbolem Polski za granicą, autorytetem dla wielu itd, itd. Nie mówię że nie jest. Ja jedynie nie rozumiem tych, dla których ten zadufany w sobie, próżny, prymitywny założyciel instytutu własnego imienia jest autorytetem. Nie rozumiem i współczuję.

Kandydature Lecha Wałęsy na członka tzw. ‘Rady Mędrców’ gorąco popieram. UE nigdy nie kochałam.

Opublikowane w:  on 23 październik 2008 at 12:40 pm Dodaj komentarz
Tags: , , ,

Don Pomosky

Nie pisałam tak długo, że chwilę temu gdy logowałam się na moje wordpress-owskie konto musiałam kilkakrotnie powtórzyć próbę wpisania hasła, aby wreszcie dotrzeć do tego prawdziwego (zdaniem komputera, bo moim zdaniem hasło było inne. tylko że to komputer akceptuje hasła, więc nie ma tu nic do gadania…). Powody mojego nie_pisania są tak prozaiczne, proste, błahe i prostackie że ich nie wymienie*.

Dlaczego napisałam? Bo tak.

***

Wczoraj pewna kobieta błagała mnie ze łzami w oczach, abym modliła się ‘do Bozi’ żeby pozwoliła jej umrzeć. Nie umiałam odpowiedzieć.

Inna, 93-letnia pani Stasia, całkowicie obcej osobie jaką dla niej jestem, wytłumaczyła racjonalnie dlaczego już niedługo umrze (z entuzjazmem wyliczając wszystkie choroby na które choruje i pokazując mi wszystkie leki, które bierze) opowiadając przy tym dużą część swojego życia i zapraszając na więcej.

Pani Marta uśmiechała się do mnie nie rozumiejąc co do niej mówię. Potem rozpłakała się krzycząc “o Jezusie, o Maryjo!”. Nie mogłam jej tak zostawić.
***
Nie da się chyba zapomnieć tych wszystkich ludzi, dla których wydarzeniem miesiąca jest uśmiechający się do nich inny człowiek. Nie da.

A czasem chciałabym zapomnieć. Bo jak nieszczęśliwy musi być człowiek, który nie posiada się ze szczęścia gdy powiesz mu zwykłe “dzień dobry”? Który modli się do Boga o śmierć. …

_________________
* Nie wymienię? A może jednak…
Huyh! Oto powody: nie miałam czasu, nie miałam siły, nie miałam czasu, nie miałam pomysłu, nie miałam czasu, nie miałam siły, nie miałam czasu, nie miałam tematu, nie miałam czasu, nie miałam ochoty, nie miałam czasu. Wyciągając “nie miałam” przed nawias otrzymujemy: (nie miałam)(6czasu + 2siły + pomysłu + tematu + ochoty). Analiza wyniku uświadamia nam (bądź nie) iż autor (a w szczególnym wypadku autorka) wypowiedzi nie miał głównie CZASU.

Opublikowane w:  on 16 październik 2008 at 5:04 pm Dodaj komentarz
Tags: ,