Wspięłam się dziś na wyżyny mojej tolerancji, zapomniałam o uprzedzeniach, powstrzymałam odruchy obrzydzenia i weszłam na stronę Gazety Wyborczej (dlaczego ja piszę tą nazwę wielką literą??! sama siebie nie rozumie…). Zrobiłam ogólny re-search. Moją uwagę przyciągnął artykuł zatytułowany “Sąd w Strasburgu daje lesbijce prawo do adopcji dzieci”. Obrzydlistwo. Ale nic, miałam powstrzymywać naturalne odruchy, więc powstrzymywałam (ja, w przeciwieństwie do państwa postępowych Europejczyków i innego lewactwa, staram się dotrzymywać słowa danego nawet sobie).
I w GW, w tym oto artykule, pani redaktor, której nie zrobię krzywdy po nazwisku, najpierw pieje z zachwytu nad dojrzałością i mądrością sądu w Strasburgu, a potem jeszcze wymyśla sądy francuskie (które pierwsze rozpatrywały sprawę lesbijki pragnącej posiadać (POSIADAĆ!) dziecko), które ośmieliły się odrzucić wniosek lesbijki tłumacząc to “brakiem ojcowskiego wizerunku w związku kobiety oraz “niejednoznaczną” postawą partnerki E.B. [rzeczona lesbijka - przyp. red.] wobec adopcji.”. No jak oni w ogóle śmieli! Jak można sądzić, że kobieta nie jest w stanie sama wychować dziecka i że jest jej do czegokolwiek potrzebny ojciec?! Przecież tylko kobieta wyzwolona, Towarzyszka Europejka, wraz ze swoją partnerką jest w stanie przekazać dziecku prawdziwe wzorce moralne i światopoglądowe. I co ma oznaczać “niejednoznaczna postawa partnerki”? Przecież ogólnie wiadomo, że wszelkiego rodzaju pederaści i inni odznaczają się niezwykłą wrażliwością i głębią dusz ich. Co to za niedorzeczne pomówienia biednej kobiety… No Ciemnogród i zabobony jakieś po prostu.
Jednak Towarzysze z GW i wszyscy pokrewni mogą spać spokojnie bo biedną lesbijkę uratował Europejski Trybunał Praw Człowieka. “Powołując się na Europejską Konwencję Praw Człowieka, która zakazuje wszelkich form dyskryminacji i nakazuje poszanowanie życia prywatnego i rodzinnego, dziesięciu z siedemnastu sędziów Trybunału stwierdziło: Francja nie miała prawa odrzucić prośby E.B. ze względu na jej orientację seksualną.”.
Teraz poważnie. Ja osobiście się boję. Boję się słysząc, że w pełnym majestacie prawa powierza się dzieci homosiom. Chore. Boję się, słysząc, że w Holandii są obowiązkowe leczenia w psychiatrykach dla ludzi, u których stwierdzi się homofobię. Chore i straszne. I wreszcie boję się, widząc, że prawo unijne i instytucje unijne JUŻ są ponad prawem narodowym. (Jak inaczej wyjaśnić to, że Europejski Trybunał Praw Człowieka mógł nałożyć jakiekolwiek kary na państwo francuskie? Albo to, że mimo iż polska konstytucja zakazuje ekstradycji obywateli polskich to takie ekstradycje miały miejsce właśnie za sprawą UE?)* Straszne.
Na koniec krzepiące zdanie pana adwokata pani lesbijki: “To zwycięstwo równości nad strachem, uprzedzeniem i ignorancją.”. Równość zwyciężyła… czy czegoś nam to nie przypomina…
____________________________________________________
* Unia Europejska jako taka jeszcze nie istnieje. Tak naprawdę mamy dopiero Wspólnotę Europejską(, a jaką już ma władzę).