Ślimak, ślimak pokarz rogi…

Chciałam coś napisać. Nawet już wiedziałam co ale zapomniałam. ^^ trudno.
Zatem napiszę, że jutro wyjeżdżam do lasu i będę polować na robaki. Brzmi zachęcająco, nieprawda-ż? (Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie napisać “nieprawda-ż” xD). Nie? Niemożliwe. Czy ktokolwiek z Was polował kiedyś na robaki? Jeśli nie, to nie wie o czym mówi. A jeśli tak, to na pewno wspomina ową działalność z uśmiechem. Ja na robaki może i nie polowałam, ale miałam farmę ślimaków! Jeszcze jak mieszkałam w Warszawie (miałam nie więcej niż 8 lat), brałam z koleżanką liście, kamyki, gałązki i urządzałyśmy ślimakom apartamenty na takich… hm.. publicznych parapetach (dla tych, którzy nie potrafią sobie wyobrazić publicznego parapetu może być ławka). Były łazienki, salony, kuchnie, baseny… Wszystko czego dusza zapragnie. I było też takie miejsce. Można je chyba nazwać SKŁAD ŚLIMAKÓW. Tam była taaaaaka masa tych cudownych stworzeń, że można było brać garściami. Raj. Więc brałyśmy ślimaki i wprowadzałyśmy je do Nowego Lepszego Świata w postaci zrobionych przez nas mieszkanek. I w największe zdziwienia wprawiało nas to, że ślimaki uciekały (!). Ale! Nie mogłyśmy pozwolić na to, żeby same pozbawiły się swojej życiowej szansy. Łapałyśmy je więc znów i znowu, a ślimaki znowu uciekały. A jak już uciekały to robiłyśmy im wyścigi: każda z nas wybierała swojego ślimaka i kibicowałyśmy im. Świeeeetna zabawa.
naprawdę polecam.

Tak. Jak już wcześniej wspominałam jutro wyjeżdżam, ale nie wiem czy pozwolą nam bawić się robaczkami i innymi. :)

Opublikowane w:  on 18 maj 2008 at 9:05 pm Dodaj komentarz
Tags: , , ,