Wpis 21
“Tak naprawdę to wszystko robisz dla siebie”. Powiedział Pan profesor od fizyki. I miał rację! Spójrzmy:
1.Chrześcijaństwo - religia jak najbardziej altruistyczna. Można powiedzieć, iż jej hasłem przewodnim jest “miłość bliźniego”. Jednak zarówno Biblia jak i encykliki itd. pełna jest obietnic życia wiecznego, które jest uwarunkowane właśnie przez (bezinteresowną!) miłość do bliźniego; służbę. Trudno jest uczyć się do klasówki dla samej nauki, mając pełną świadomość tego, że to jak ją napiszemy decyduje o tym jaką ocenę dostaniemy. To samo dotyczy również religii. NIE da się, czynić coś bezinteresownie, wiedząc że daje to nam określone profity. Więc prawdziwy chrześcijanin, czyniąc dobro myśli o właśnie o sobie. Oczywiście, jest też możliwość, iż czyni on to dla Boga, ale chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego robienie czegokolwiek dla Boga jest robieniem tego ze względu na siebie.
2 . Przyjaciele. Pięknie brzmiący temat. I owszem, przyjaźń jest na pewno zjawiskiem pozytywnym. Ale czy do końca bezinteresownym? Na pewno nie! Przypuśćmy, że ma wspaniałego przyjaciela. Dlaczego stał się moim przyjacielem? Bo się polubiliśmy. Tzn. ja go polubiłem io przyczyniłem się do tego aby on polubił mnie lub na odwrót lub polubiliśmy się równocześnie. Tak czy inaczej wszelkie rzekomo bezinteresowne działania pro-mojemu-przyjacielowi są tak naprawdę działaniami czysto egoistycznymi. Przecież gdybym go nie lubił, nie byłby on moim przyjacielem, a nawet jeśli to nie dbał bym o naszą przyjaźń. Więc, tym co sprawia że jestem w stanie poświęcić się dla niego wywodzi się jedynie z tego, że jest mi z nim dobrze / jest mi potrzebny / wiem, że w przyszłości mogę go potrzebować (niepotrzebne skreślić).
3 . Zwykłe drobne uprzejmości (pomijając uprzejmości wynikające z religii). Powszechnie uważane za bezinteresowną pomoc. Chodzi tu o prozaiczne czynności mające na pozornym celu uprzyjemnienie życia INNYM. Np. ustąpienie starszej osobie miejsca w pociągu lub własnowolne zaofiarowanie swojej osoby do posprzątania całego domu. Co może sprawić, że czynimy coś takiego? Miłość do bliźnich? Wątpię. Omówię teraz przykład pierwszy. I zrobię to na moim przykładzie. Otóż kiedy ja siedzę sobie wygodnie w pociągu wcale nie marzę o tym żeby moje miejsce oddać komukolwiek. Jednak kiedy do przedziału wchodzi starsza kobieta, a wolnych miejsc nie ma, mam dziwne wrażenie, że kobieta ta wpatruje się we mnie oczekując że oddam jej moje siedzenie. Często staram się nie zwracać na nią uwagi, mówię sobie, że ja też jestem zmęczona a tam obok siedzi młody chłopak, który na pewno chętnie ustąpi staruszce miejsca. Staram się, ale nie działa to zbyt długo i kiedy decyduje sie na ustąpienie miejsca nie jest to bynajmniej następstwo mojej wrażliwości czy tym podobnych. Jest to wynik strachu (przed staruszką), i sumienia. Sumienia w dużej części mojego, a w jeszcze większej części (jedna duża część, a druga większa to fenomen, wiem
)sumienia otaczających mnie ludzi. W drugim przypadku powodem uprzejmości jest zwykle ’sprawa do rodziców’, czy po prostu chęć zrobienia dobrego wrażenia.
Myślę, że inne przypadki są do tych podobne i nie ma sensu ich opisywanie. Myślę też, że większości z was nie podoba się stawiana tu teza. Mi też się nie podoba. Ale nie podoba mi się też to co dzieje się w Chinach i wiele innych rzeczy. A jednak są to fakty. Trudno.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://apiliszek.wordpress.com/2008/03/29/21/trackback/
Ach aga.. Nikt nie zaprzeczy, że korzeniami wszelkich postaw, przyjaźni itd. itp. nie jest egoizm. Bo jest. Jakby się kto nie starał, to nie oszuka własnej natury, właśnie tak uwarunkowanej przez ewolucję. Ale, czy to, że postawa czegoś jest egoistyczna, sprawia, że coś jest złe? Zwłaszcza w przypadku, gdy postawa ta jest nieuświadamiana, a świadomie chcemy tylko dobra innej osoby? Nie. I tego się trzymajmy, bo słuchając prof. Stasiaka i zgadzając się z nim dojdziemy w końcu do negacji, jakiejkolwiek przyjaźni, dobroci i miłości.
Fakt faktem jest. Ale przecież faktem też jest, że jak ustępujesz miejsca staruszce, to działasz na jej korzyść. Mimo tego, że robisz to pod siebie.
Zgadzam się z tą teorią, ale nie twierdzę, że to ujmuje światu piękna;p
Czyżby jakiś kryzys światopoglądowy?
można tez dojść do wniosku, że czynienie dobra i miłość jest źródłem naszych korzysci i to jest niewątpliwie pozytywne.
i teraz ta teoria nie tylko nie ujmuje światu piękna, ale nawet mu go dodaje, bo czego można chcieć więcej jeśli działanie na korzyść innych jest jednocześnie działaniem na moja korzyść. żyć nie umierać… ^^
a kryzys światopoglądowy pogłębia się wraz z uzyskiwaniem świadomości (wszelkiej) - i znowu nie wiem czy ktoś to powiedział, czy to ja taka mądra jestem ;]