Wielkanoc
Hmmm… Święta. Jest w nich coś niezwykłego; coś niecodziennego. Coś co daje radość wszystkim, którzy nią nie pogardzą. Starym, młodym, ślepym, głuchym, mądrym, głupim… byleby tylko chcieli ją otrzymać. Byleby się nie zamknęli, nie ogrodzili.
Nie wiem jak to możliwe, że nagle wszyscy są odmienieni. Czy to prawdziwy cud, prawdziwy Jezus zmartwychwstały, czy tylko psychika ludzka, która lubi płatać figle. Wiem po sobie, że czasem do stanu euforii wystarczy naprawdę pozornie nic nie znaczący impuls (czasem film z happy endem, czasem wygrana ulubionego klubu w meczu). Ale jest to wtedy radość jednostki, lub co najwyżej grupy ludzi. Kto cieszy się dziś? Czy spotkanie z rodziną i bliskimi, zatrzymanie się na chwilę może być wystarczającym powodem do pobudzenia w nas tak ogromnych pokładów radości? Czy może źródło jest gdzie indziej…
Ja nie wiem. Kto wie niech powie.
Adres URI TrackBack do wpisu to: http://apiliszek.wordpress.com/2008/03/23/wielkanoc/trackback/
Ja wiem, ja wiem! To wiara jest po prostu. I niekoniecznie nawet chrześcijańska, tylko w to, że akurat w te dni jest inaczej. I jak się w to uwierzy, to rzeczywiście jest!
I mnie rozpiera to uczucie o którym mówisz już od pewnego czasu. Zium!
Zium, zium!
My mamy jedną odpowiedź na taką radość:
Podpisuję się pod tym, co wyżej
Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał, alleluja!
Nie mam pojęcia, jak to się stało, ale tak
Dzisiaj, we mnie
I w każdym człowieku - może stąd ta radość
To radość z miłości, która rozchodzi się między nami, czy tego chcemy, czy nie
Wystarczy się na nią otworzyć…
Wszystkiego dobrego!
A przede wszystkim pokoju na te święta i na zawsze 
właśnie się przekonałam że macie rację. I że to jednak Chrystus daje tą radość. http://senyszyn.blog.onet.pl/ - wejdźcie i przeczytajcie ostatni wpis sz. p. Senyszyn. Normalnie bym nie uwierzyła, ze ta kobieta jest w stanie rozważania teologiczne prowadzić i to rozważania pro-chrześcijańskie. A jednak!
I powtórzę za Pawłem :
Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał, alleluja!
Hm tylko, że przeglądając wordpressa zauważyłam masę wpisów pt. “Po co mi wasza Wielkanoc, nie chcę, nie wierzę, to pic na wodę”. Niepokojące.
Ja napisałam: byleby tylko chcieli ją otrzymać. Byleby się nie zamknęli, nie ogrodzili.
Paweł napisał: Wystarczy się na nią otworzyć…
nie wiem jak inaczej można to wytłumaczyć (ale Senyszynowa mnie zaskoczyła (dla tych którzy nie widzą jest ona posłanką LiD-u i słynie z poglądów pro-homo, pro-socjal, anty-Kościół, etc.))
Wiesz, ja się nawet tak bardzo nie dziwię. Tak, najzwyklej w świecie, wygląda prawdziwa radość, ta, która tkwi głęboko w duszy. To co innego niż zmysłowe zadowolenie, chociaż przyjemność z udanego makowca albo wiosennego spaceru jest równie niepodważalna:))